Gra o tron dostarczył jedne z najbardziej spektakularnych i satysfakcjonujących sekwencji wojennych, jakie kiedykolwiek widziano w telewizji. Daenerys ( Emilii Clarke ) zanurzyć się w szaleństwie w „Żelaznym tronie” i oczywiście w brutalnej i makabrycznej „Bitwie drani”, która jest często wymieniana jako najlepsza bitwa w serii. Jednak, co zaskakujące, pierwsza bitwa serialu jest często niesprawiedliwie pomijana w dyskusjach na temat wielkich wojen. A szkoda, bo to bitwa nad Czarnym Nurtem naprawdę nadała ton i podwaliny wszystkim przyszłym bitwom. To niemal idealna godzina oglądania telewizji, reprezentująca szczyt strategicznych działań wojennych i niezrównaną narrację. I takiego geniuszu można się spodziewać, ponieważ odcinek został napisany przez George’a R.R. Martina się.
POWIĄZANY: Ten odcinek „Gry o tron” to najwspanialsza godzina w historii telewizji
Bitwa nad Blackwater to spektakl, który warto zobaczyć
Pierwszy sezon Gry o tron drażnił widzów oczekiwaniami dotyczącymi wielkich średniowiecznych bitew, ale tak naprawdę nigdy nie spełnił tych obietnic. Dokuczanie nie miało jednak być okrutnym żartem skierowanym do publiczności. Twórcy mieli ograniczony budżet praca i prowadzenie wojny na wielką skalę pozostawiłoby twórcom niewielkie zasoby na rozwój smoków i wilkorów. Dziś dziwnie jest myśleć, że serial odniósł tak komercyjny sukces jak Gra o tron kiedykolwiek zostałby pozbawiony budżetu, ale w pierwszym sezonie sukces serialu pozostawał wątpliwy, ponieważ smoki, wilki i lodowe zombie nie zapewniły powodzenia telewizji na początku 2010 roku. Jednak po wykazaniu rosnącego potencjału serialu w sezonie 1 poprzez uznanie krytyków i sukces komercyjny, twórcy uzyskali wyższy budżet na sezon 2 i przekonali HBO do ostatecznego zatwierdzenia drogiej sekwencji bitew. Ostatecznie przygotowano scenę dla tego, co miało się stać jednym z nich Gra o tron najwyżej oceniane odcinki.
Bitwa pod Blackwater była pierwszą wojną na dużą skalę przedstawioną w serialu, a ponad dziesięć lat później, po ponownym obejrzeniu, nadal robi ogromne wrażenie. Już sam początek wojny jest wybuchowy. Dosłownie. Stannisa ( Stephena Dillane’a ) potężna flota płynie w stronę Królewskiej Przystani, lecz ku ich zaskoczeniu nie napotykają żadnego oporu morskiego. Po chwili podpływa do nich samotna łódka, a gdy podpływa wystarczająco blisko, okazuje się, że łódź jest całkowicie pusta i zdaje się wlewać do morza zielony płyn. Przed Davos ( Liama Cunninghama ) może dowiedzieć się, co się dzieje, płonąca strzała styka się z morzem napędzanym pożarami. Natychmiast następuje chaos. Oślepiająca zielona eksplozja niszczy dziesiątki łodzi. Mężczyźni uwięzieni w płonących łodziach wskakują do morza, ale również zostają spaleni przez wodę. Krzyki i ryczący ogień pokrywają morze. Mimo to Stannis decyduje się kontynuować atak i wkrótce nadchodzi czas walki w zwarciu. Dotychczasowe szerokie ujęcia zastąpiono teraz klaustrofobiczną kinematografią. Przemoc jest zachwycająco brutalna z odrąbanymi kończynami i rozpryskami krwi, i to właśnie ten ton przemocy będzie miał wpływ na przyszłe wojny serialu.
Bitwa pod Blackwater miała wysoką stawkę
Sansa, Cersei i Joffrey są świadkami egzekucji Neda w „Grze o tron”.
Obraz za pośrednictwem HBOBitwa o Blackwater pochodzi ze złotych lat Gry o Tron, kiedy serial ugruntował swoją pozycję bezlitosną i nieprzewidywalną. Dokładnie 10 odcinków przed emisją „Blackwater” widzowie byli świadkami szokującego ścięcia Neda Starka i nie trzeba dodawać, że mieli pewne problemy z zaufaniem do serialu. Zatem w przeciwieństwie do wojen z ostatnich sezonów, takich jak „Bitwa drani”, gdzie widz po prostu wiedział w głębi duszy, że Jon Snow ( Kita Haringtona ) zwycięży, losy bitwy pozostały w większości nieprzewidywalne. Mimo że wojna została w dużej mierze pokazana z perspektywy Królewskiej Przystani, widz nigdy nie mógł być pewien wyniku bitwy i jej ocalałych ze względu na sposób skonfigurowania odcinka. W Królewskiej Przystani panowała prawdziwa panika i strach, a Cersei ( Lena Headey ) przygotowała nawet dla siebie i najmłodszego syna trującą pigułkę. Z drugiej strony Stannis był jak zawsze spokojny, a jego armia pewna siebie. Ich ludzie przewyższali liczebnie armię Królewskiej Przystani pięć do jednego, a statki 10 do jednego.
Co więcej, widz nie był nawet pewien, komu kibicować. Joffrey ( Jacka Gleesona ) więcej niż tylko udowodnił, że jest absolutnie podłym człowiekiem, który nie zasługiwał na to, by być królem choćby przez jeden dzień dłużej. Atak Stannisa położy kres jego panowaniu, pomści Neda Starka, a nawet uwolni Sansę. Ale jednocześnie Stannis też nie był postacią zbyt lubianą, a jego obsesja na punkcie Władcy Światła była dość niepokojąca. I chociaż strata Joffreya uwolniłaby Sansę, odbyłaby się kosztem ukochanych postaci, takich jak Tyrion ( Piotra Dinklage’a ), Bronna ( Jerome'a Flynna ) i Sandora Clegane ( Rory’ego McCanna ). Ustanawiając te pewniki dotyczące wyniku i moralności, odcinek wprowadził bohaterów i widzów w stan całkowitego chaosu.
Sceny otaczające bitwę
gra o tron-blackwater-peter-dinklage
„Blackwater” to jeden z niewielu odcinków, w których Gra o tron cały czas koncentruje się na jednym scenariuszu. Odcinek nie odwraca uwagi od pilnych spraw i w dużej mierze ignoruje postacie spoza Kings Landing. Zamiast tego skacze, aby sprawdzić, jak bohaterowie sobie radzą i czują się przed wojną i w jej trakcie. Ponieważ każda scena rozgrywa się z dorozumianą wiedzą o zbliżającym się zagrożeniu, znaczenie każdej interakcji wydaje się zwiększone. Rozmowy wydają się szczere, uczciwe i prawie całkowicie pozbawione gier umysłowych, gdy wojna na nowo kalibruje ich priorytety.
W kontekście wojny odcinek poświęcił trochę czasu na przedstawienie fascynujących rytmów postaci. Dochodzi do krótkiej rozmowy Davosa z jego synem Matthosem ( Kerra Logana ), który pokazał, jak przebiegły i pragmatyczny był cebulowy rycerz, porównując go z jego młodym i naiwnym synem. Pomiędzy Clegane i Bronnem panuje gorąca chwila, wrząca od napięcia i gotowa do wybuchu, której udało się uniknąć dzięki bijącym dzwonom. Jednak podczas wojny Bronn ratuje Clegane’a, którego paraliżuje pirofobia. To później prowadzi do tego, że opuszcza stronę Lannisterów z absolutnie kiepskim cytatem. Tyrion znajduje odwagę, by poprowadzić bitwę po tym, jak Joffrey stchórzył. Wygłasza brutalnie szczere i przekonujące przemówienie, aby podnieść morale swoich ludzi, a tym, którzy niechętnie walczą, mówi: „Mówią, że jestem pół-człowiekiem. Ale co to oznacza dla was? Tyrionowi udaje się przeprowadzić skuteczny kontratak i pod koniec zostaje drobnym bohaterem, a tłum skanduje półczłowieka! w podziwie i szacunku.
Ale to złowroga Cersei kradnie show swoimi pijackimi tyradami i mądrościami. Następnie doradza Sansie ( Zofia Turner ) o tym, jak rządzić, o apatii bogów i gdzie znajduje się najniebezpieczniejsza broń kobiet. Headey jest niezrównoważona w swoim występie i chociaż jest całkowicie toksyczna, jest także niezwykle magnetyczna i nie można oderwać od niej wzroku. Całkowitym przeciwieństwem Cersei jest Sansa, która stara się uspokoić szlachetne damy, nawet jeśli wymaga to kłamstwa. Ta scena naprawdę potwierdza naturalny instynkt Sansy do rządzenia. Pod koniec wojny Sansę odwiedza Clegane, rozczarowany kłamstwami królów i królestw, który proponuje, że zabierze ją z powrotem do Winterfell. Chociaż Sansa odmawia, uwypukla to łagodniejszą stronę Clegane’a, która wzmacnia się podczas jego interakcji z Aryą.
Pod koniec odcinka Cersei siedzi na Żelaznym Tronie z Tommenem ( Deana-Charlesa Chapmana ), opowiadając mu historię o lwie i jego młodym na podstawie montażu Tywina przybywającego na ratunek Królewskiej Przystani. Już ma wypić truciznę Tommena, gdy drzwi otworzyły się, aby Tywin mógł wejść i ogłosić swoje zwycięstwo. Cersei zrzuca trującą zasłonę, a napisy końcowe rozpoczynają się ponurymi dźwiękami „Rains of Castamere”.