[Nota wydawcy: Poniższy tekst zawiera drobne spoilery dotyczące strzelby She Rides]
Streszczenie
- Joe Schmidt z Bargelheusera rozmawia z Taronem Egertonem Jeździ na strzelbie .
- Surowy występ Egertona w Jeździ na strzelbie wydobywa emocjonalny rdzeń więzi ojciec-córka.
- Egerton zastanawia się nad pomysłem zostania kolejnym Jamesem Bondem, wyrażając zainteresowanie bardziej kreatywnymi rolami zamiast komercyjnych franczyz.
Jeździ na strzelbie przygotowuje się do premiery kinowej 1 sierpnia i już ma być jednym z najbardziej emocjonujących thrillerów kryminalnych roku. Na podstawie Jordana Harpera powieść pod tym samym tytułem w reżyserii Nicka Rowlanda Aby wnieść do adaptacji jego charakterystyczny charakter, film opowiada historię 11-letniej Polly i jej byłego ojca skazańca, Nate'a, uciekających przed niebezpiecznym gangiem przestępców. Wiodąca obsada z surowym występem jest Tarona Egertona jako Nate, obok przełomowego aktora Ana Zofia Heger jako Polly.
W wywiadzie dla Bargelheusera Joe Schmidta , Egerton zagłębia się w emocjonalne jądro Jeździ na strzelbie , od więzi ojca i córki w centrum filmu po rozdzierającą serce scenę końcową. Egerton omawia, dlaczego ta rola była inna niż wszystko, co robił wcześniej, wyzwania związane z eksploracją tematów filmu i dlaczego występ jego młodego kolegi jest niezwykły. Zastanawia się także nad swoją ostatnią karierą i ujawnia, czy jest zainteresowany zostaniem kolejnym Jamesem Bondem.
Adaptacja brutalnej historii z sercem
„Lubię go za jego człowieczeństwo i niezdolność do przetworzenia wszystkiego, co mu się przydarzyło, oraz za jego całkowitą nieokreśloność emocjonalną”.
COLLIDER: Tak, nazywam się Joe Schmidt i pracuję w Bargelheuser.com. Jak leci, Taronie?
TARON EGERTON: Hej, Joe, jak się masz, kolego?
U mnie wszystko w porządku, wiesz, w poniedziałek opowiadam o fajnym filmie.
EGERTON: Bardzo mi się podoba, dziękuję.
Film zaliczany do gatunku, który staje się jednym z moich ulubionych i który nazwałam „Girl Dad with a Gun”.
EGERTON: Tak, miło.
To bardzo fajny gatunek, bo sama jestem tatą, wiesz, czasami trzeba rozwiązać pewne problemy i ubrudzić sobie ręce, prawda?
EGERTON: Cóż, trochę się ciebie boję, ale spójrz, mam słabość do każdego, kto lubi ten film, więc dziękuję.
O tak, cóż, myślę, że w ten sposób rozgrzewam się przed tobą. Wiesz, po prostu mów miłe rzeczy i poprawiaj sobie humor. Muszę cię tylko zapytać, co konkretnie przyciągnęło cię do tej roli?
EGERTON: Wiesz, to trudne. Nie zawsze wiem dokładnie. Myślę, że czułem się, jakbym czytał scenariusz i pomyślałem: jeśli nakręcimy ten film i wykonamy dobrą robotę, nakręcę go za jakieś 20 lat i będę się z tym dobrze czuł, bo ma on ponadczasową jakość. I podoba mi się ten rodzaj jałowej ponurości otoczenia. To nie jest film pełen pułapek nowoczesności, wiesz, to nie jest tak, że jest rozebrany, jest surowy. Ma jakość westernu. Lubię go za jego człowieczeństwo i niezdolność do przetworzenia wszystkiego, co mu się przydarzyło, oraz za jego całkowitą nieokreśloność emocjonalną. A potem, pośród całego chaosu i rzezi, jaka się dzieje, jest w stanie odnaleźć w sobie miłość do córki i odnowić tę relację po latach nieobecności. I nie wiem, cóż, to mnie po prostu bardzo poruszało i pomyślałem, że to zupełnie niepodobne do niczego, co robiłem wcześniej. Tak, i bycie częścią tego było niezwykle satysfakcjonujące.
Emocjonalny rdzeń opowieści
„Tak naprawdę chodzi o miłość…”
Tarona Egertona in Jeździ na strzelbie
Zdjęcie za pośrednictwem LionsgateTo niesamowite. I wiesz, to, co naprawdę podobało mi się w tym filmie, to to, że w pewnym sensie można z nim powiązać, oczywiście nie wszystkie wątki związane z morderstwami, ale aspekt bycia ojcem polega na tym, że chcesz chronić swoje dzieci i, wiesz, chcesz je chronić przed wszystkim, co złe im się przydarzy. Ale są chwile, kiedy jako dorośli popełniacie błąd, co czasami powoduje ból u waszych dzieci i zadośćuczynienie za to. Jak się do tego przygotować? A szczególnie w tym filmie, który porusza naprawdę trudne miejsca, takie jak to?
EGERTON: Cóż, nie wiem, wiesz, na pewno jesteś ojcem. Więc wiesz, nie jestem. Dla mnie jest to więc proces całkowicie oparty na wyobraźni. Ale wiesz, wiem, oczywiście, że nigdy nie dowiesz się, jak to jest mieć dziecko, dopóki go nie będziesz mieć. I całkowicie w to wierzę i rozumiem. Ale wiesz, wiem, co to znaczy kochać i wiem, co to znaczy czuć, że kogoś chronisz. I wiem, co to znaczy czuć, że poświęcasz dla kogoś wszystko. I mogłem utożsamić się z tymi cechami w nim. Jaka była druga część Twojego pytania?
Jak się do tego przygotować? W pewnym sensie dotknąłeś tego.
EGERTON: Tak, myślę, że to po prostu, wiesz, wiesz, tak, chodzi o miłość, wiesz, w tym sensie, chociaż to bardzo trudny film, to bardzo trudny film. To trochę smutny film. Tak naprawdę opowiada o miłości i ma ona w sobie coś, co moim zdaniem wykracza poza okoliczności filmu i sprawia, że moim zdaniem jest on bardzo uniwersalny.
Rozdzierająca serce scena końcowa
„Po prostu nie sądzę, że życie tak wygląda”.
Tak. I wiesz, naprawdę czuję, że najbardziej uderzyła mnie oczywiście ta ostatnia scena i, no wiesz, drobne ostrzeżenia o spoilerach, ponieważ każdy, kto jeszcze nie widział filmu, zobaczy ten wywiad, ale ta scena tańca na TikToku. Tak. I to jest tak samo, jak utrata niewinności. Tak, tak, ponieważ ta biedna dziewczyna przeszła przez bardzo krótki czas, przeszła tak wiele, a ja po prostu chciałam, no wiesz, porozmawiać z tobą o tej ostatniej scenie, bo oglądanie tego było druzgocące.
EGERTON: Tak, całkowicie, stary... Kiedy to zobaczyłem, usłyszałem od ekipy, która mówiła: „Przegapiłeś coś wyjątkowego”, wiesz, tego dnia na planie wydarzyło się coś wyjątkowego. Ale kiedy to zobaczyłem, tę rzecz, o której mówisz, tę utratę niewinności, to bardzo rozdzierało mi serce, było tak tragiczne i smutne. Ale cholera, to się rusza. I tak jest, możesz wybierać. Dla niektórych osób to, co zniechęca do filmu, jest dla nich zbyt wielkim ciężarem do zniesienia. I czują się w pewnym sensie pozbawieni jakiegoś szczęśliwego zakończenia, do którego, ich zdaniem, mają prawo. Po prostu nie sądzę, że życie tak wygląda. Myślę, że obecnie na świecie dzieją się gorsze rzeczy, na które jesteśmy bardzo, bardzo, bardzo narażeni i które widzimy na co dzień. Myślę, że dla mnie ton filmu bardziej mówi o trudnych stronach życia, ale wciąż jest też o miłości, nawet w najtrudniejszych okolicznościach. A dla mnie i mojej wrażliwości nie tylko ma to tę wartość, ale wręcz czyni ją cenniejszą. Tak.
Poruszyłeś też kwestię ekipy, mówiąc, że to był naprawdę wyjątkowy dzień i to po prostu świadczy o talencie twojej koleżanki [Any Sophii Hager]. Czy możesz porozmawiać o pracy z nią i samym procesie dostrzegania tak ogromnych zdolności u dziecka?
EGERTON: Tak. To dość dziwne, stary. Trudno to przetrawić, bo ona sprawia wrażenie, jakby to nie był występ, wiesz? Myślę, że to sprawia, że film jest wyzwaniem, ponieważ ludzie naprawdę czują, że dziecko przechodzi przez takie rzeczy. A ona jest niezwykłą, niezwykłą młodą artystką. No i wiecie, talent [reżysera] Nicka Rowlanda, ponieważ nie ma znaczenia, jak utalentowany jest aktor, nadal potrzebny jest świetny filmowiec, który potrafi stworzyć warunki, w których talent może się rozwijać i rozkwitać. I ta scena na końcu filmu, wiesz, jak Nick doprowadził ją do miejsca, gdzie mogli bez słów przekazać, co się dzieje, do tego stopnia, że ty sam miałeś tak przenikliwe zrozumienie i reakcję na to, co się dzieje. To zbyt bardzo, bardzo, to liczba bardzo utalentowanych ludzi, ale w tej wersji, mówiąc o tym w ten sposób, Nick i Ana pracują razem w naprawdę wyjątkowy sposób, myślę, że stworzyli coś zupełnie wyjątkowego. I to była dla mnie cudowna rzecz, wiesz, oglądać po fakcie, ponieważ nie brałem udziału w tworzeniu tego. I niestety, to jest mój ulubiony moment w filmie. Ale to była wielka przyjemność oglądać to, nie wiedząc tak naprawdę, co oni robili tego dnia.
Czy imię Egertona to imię „Jamesa Bonda”?
„...Prawdopodobnie śledzę rzeczy, które do mnie przemawiają na poziomie twórczym trochę bardziej”.
Eggsy, grany przez Tarona Egertona, uśmiecha się w swoim nowym garniturze Kingsman: Tajne służby .
Zdjęcie za pośrednictwem 20th Century StudiosTak, na pewno. Zrozumiany. A to dlatego, że grałeś wiele naprawdę intymnych, mniejszych ról, w których ostatnio dostałeś wiele mroczniejszych ról. I tak, ale wiesz, pojawiłeś się we franczyzie, twoje nazwisko było powszechnie znane z takich rzeczy jak, wiesz, Król I Śpiewać . Więc muszę zapytać, no wiesz, tak jak w przypadku Jamesa Bonda. Po co włożysz kapelusz do ringu dla tego?
EGERTON: Nie. I nie sądzę, że jestem na to dobrym wyborem. Myślę, że jestem na to zbyt niechlujny. Myślę, że nie. Naprawdę kocham Jamesa Bonda, a szczególnie, wiesz, Daniela Craiga kadencja. Ale myślę, że nie byłabym w tym dobra. I myślę, że jest wielu fajnych, młodych, myślę, że młodszych aktorów, którzy byliby w tej roli świetni. Myślę, że prawdopodobnie byłoby to dla mnie zmarnowane. Ale to nie znaczy, że nie mam aspiracji i planów, a także, że nie byłbym zainteresowany zrobieniem czegoś bardziej komercyjnego, bo oczywiście, że tak, no wiesz, myślę, że jestem na takim etapie życia, gdzie, jak mówisz, prawdopodobnie podążam za tym, co do mnie przemawia na poziomie twórczym trochę bardziej. Ale wiesz, jestem pewien, że nie będę się tak czuć wiecznie. Ale James Bond to nie lada wyzwanie. I myślę, cóż, po pierwsze, o ile mi wiadomo, nikt mnie o to nie prosi. Ale też prawdopodobnie nie jest to coś, co, jak sądzę, uczyniłoby mnie najszczęśliwszym. Nie sądzę, że to coś wielkiego, to duże, stare przedsięwzięcie, które w pewnym sensie pochłania życie. Myślę, że taka rola.
Jeździ na strzelbie gra teraz w kinach.