[ To jest ponowna publikacja naszej recenzji z Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Toronto w 2019 roku. Dźwięk metalu ukaże się dzisiaj w limitowanej dystrybucji kinowej, a 4 grudnia pojawi się na Amazon Prime Video. ]
Jedna z rzeczy, które lubię najbardziej Dariusz Marder pełnometrażowy debiut reżyserski Dźwięk metalu jakie to niesentymentalne. Pokusa z pewnością istnieje, gdy patrzysz, jak główny bohater zmaga się z ogromną zmianą fizyczną, która ma wpływ na całe jego życie. Jednak kadrowanie filmu w ten sposób oznaczałoby przytoczenie głuchoty jako niepełnosprawności i faktu, że osoby na nią cierpiące są w jakiś sposób zepsute i wymagają naprawy. Zamiast tego Marder odrzuca to założenie i decyduje się spojrzeć na życie szerzej, unikając frazesów i ckliwych sentymentów, aby uzyskać głębokie spojrzenie na ulotną i przemijającą naturę życia. Zakotwiczony w surowym, wrażliwym występie Ryż Ahmed , Dźwięk metalu jest głęboko empatyczny wobec głuchych, ponieważ opowiada uniwersalną historię radzenia sobie ze zmianami.
Ruben Stone (Ahmed) i jego dziewczyna Lou ( Oliwia Cooke ) grają w heavy metalowym zespole rozpoczynającym swoją amerykańską trasę koncertową, gdy Ruben zaczyna tracić słuch. Ruben, powracający do zdrowia narkoman, który jest trzeźwy od czasu, gdy cztery lata temu poznał Lou, odkrywa, że z powodów związanych z wykonywanym zawodem lub chorobą autoimmunologiczną straci słuch. Jego sponsor kontaktuje go z Joe ( Paweł Raci ), która prowadzi wspólnotę dla niesłyszących, a także może zapewnić Rubenowi wsparcie, którego potrzebuje, aby nie popadł ponownie w nałóg. Jednak kompromis jest taki, że musi całkowicie poświęcić się programowaniu, co oznacza trzymanie się z dala od Lou przez jakiś czas. Lou niechętnie wraca do domu, podczas gdy Ruben próbuje żyć bez słuchu, ale przyciąga go urok dawnego życia podczas tras koncertowych z Lou.
Dźwięk metalu to pierwszy film, jaki kiedykolwiek widziałem, w którym napisy kodowane pełnią funkcję artystycznego wyboru. Aby lepiej wprowadzić widza w światopogląd Rubena i społeczności niesłyszących, Marder przedstawia film tak, jak widziałaby go osoba niesłysząca. To nie tylko napisy, ale także opisy ścieżki dźwiękowej. A jednak sposób, w jaki film wykorzystuje dźwięk, jest niesamowity – nie tylko go wycina, ale raczej tłumi, zniekształca, oddzielając sposób, w jaki Ruben doświadcza utraty słuchu, od obiektywnej perspektywy dźwięku z trzeciej osoby. Zamiast bezpośrednio mówić publiczności: „Jak to jest stracić słuch”, przecinanie perspektywy Rubena z obiektywnym krajobrazem dźwiękowym ukazuje siłę dawnego życia Rubena i jego niechęć do zaakceptowania nowego z ubytkiem słuchu.
Marder bardzo ostrożnie podkreśla również, że osoby głuche nie są niepełnosprawne (Joe mówi to pod koniec filmu). Zainteresowanie Rubena starym życiem jest szkodliwe nie tylko dlatego, że nie może wrócić do przeszłości, ale także dlatego, że wierzy, że jeśli tylko będzie mógł zapłacić za drogie implanty ślimakowe, rozwiążą wszystkie jego problemy. Zamiast rezygnować z filmu z tego punktu widzenia, dlaczego niesłyszący nie wszczepią sobie po prostu implantów? Dźwięk metalu walczy z tym, oferując bogate spojrzenie na życie osób niesłyszących. Marder nie definiuje tych ludzi wyłącznie na podstawie ich ubytku słuchu, ale po prostu pokazuje ich jako ludzi ze wszystkimi związanymi z tym mocnymi i słabymi stronami. Ruben nie jest jedyną osobą dorosłą w społeczności, która wraca do zdrowia po uzależnieniu i która musi także nauczyć się języka migowego. Zamiast używać głuchoty do całkowitego zdefiniowania kogoś, Marder stara się napisać jak najwięcej o ludziach w społeczności, aby pokazać, że nie definiuje ich brak słuchu.
Ruben zmaga się z zaakceptowaniem utraty słuchu jako części swojej tożsamości, ponieważ chce odzyskać swoje dawne życie. Chce być perkusistą koncertującym z Lou, a teraz jego życie to ktoś, kto nie słyszy muzyki (a przynajmniej słyszy ją tak jak kiedyś), a kobieta, którą kocha, jest w innym kraju. I nie jest to opowieść o głuchocie. To opowieść o życiu. Kierujemy się swoim życiem w jednym kierunku i pewnego dnia wszystko się zmienia. Najprostsza metoda opowiadania historii polegałaby na pokonywaniu przeciwności losu przez postać. Dźwięk metalu wyrusza w bardziej złożoną podróż po urokach przeszłości i pragnie powrócić do normalności, nie zdając sobie sprawy, że musimy dostosować się do nowej normalności. Marder zdaje sobie sprawę, że łatwiej to powiedzieć, niż zrobić, i kończy swój film obrazem Rubena zmagającego się z tym, jak zmieniło się jego życie.
Od tego czasu jestem fanem Riza Ahmeda Cztery lwy i jest tutaj absolutnie niesamowity. Ruben nie jest jakąś świętą postacią, powaloną przez okrutny los. W jego osobowości jest mnóstwo wściekłości i zmienności. Nie jest brutalny ani okrutny, ale jest porywczy i Ahmed pozwala nam wyrazić swój gniew jako humanizujący, a nie polaryzujący. Nigdy nie wątpimy w jego miłość do Lou, ale możemy jej też współczuć, że najlepszym dla niego rozwiązaniem może być pozostawienie go na jakiś czas, aby mógł nauczyć się być głuchym. Ahmed rozumie, że niekoniecznie musimy lubić Rubena i na pewno nie musimy postrzegać go jako ofiary okoliczności. Zamiast tego zostajemy wciągnięci w jego wewnętrzny konflikt tęsknoty za życiem, które było i walki o zaakceptowanie życia takim, jakie jest.
Dźwięk metalu wydaje się, że zaczyna się od typowego miejsca, w którym ktoś polegający na zdolnościach fizycznych traci tę zdolność, ale głębia i niuanse filmu wykraczają daleko poza jego początek. Dzięki genialnemu wykorzystaniu dźwięku, ostrej reżyserii Mardera i wspaniałemu występowi Ahmeda, Dźwięk metalu udaje mu się zadać znacznie szersze i głębsze pytania niż Jak się przystosować? Film pokazuje, że chociaż Ruben był uzależniony od narkotyków, nałóg, z którym się zmaga po utracie słuchu, jest uzależnieniem od utraconego życia. Dźwięk metalu rozpoznaje nie tylko ten urok, ale także piękno i ból akceptacji.
Ocena: A