Niektórzy aktorzy są zawsze wspaniali i Samuela L. Jacksona to niewątpliwie jeden z tych aktorów, ale nawet najlepsi aktorzy mogą dać naprawdę wyjątkową, wyróżniającą się kreację, gdy połączy się ich z poruszającą historią, napisaną równie pięknie jak Ostatnie dni Ptolemeusza Graya . Na podstawie uznanej powieści bestsellerowego autora Waltera Mosleya , który był także scenarzystą projektu, nad którym pracowano dziesięć lat, serial Apple TV opowiada historię chorego mężczyzny (Jackson), któremu zawodzi pamięć w obliczu grożącej przejęciem władzy demencji. Zamiast mieć rodzinę, której może zaufać, Ptolemeusz pozostaje bez opiekuna, aż do czasu, gdy zostaje osierocona nastolatka Robyn ( Dominik Fishback ) pojawia się w jego życiu i zdaje sobie sprawę, że lekcje, których może ją nauczyć, oraz więź emocjonalna, jaką między sobą tworzą, są bezcenne i odmieniają życie.
Podczas wywiadu jeden na jednego z Bargelheuserem, który możesz zarówno obejrzeć, jak i przeczytać, Jackson (który wraz z żoną jest także producentem wykonawczym projektu, LaTanya Richardson Jackson ) opowiadał o 10-letniej drodze do finalizacji tego projektu, dlaczego opowiedzenie tej historii w formie serialu było dla niego ważne, jak podszedł do tej postaci, o swoich doświadczeniach w pracy z kolegą z filmu Fishbackiem, dlaczego lubi zachować lekkość pomiędzy ujęciami nawet w emocjonujący dzień i co sprawia, że Waltona Gogginsa aktor, z którym lubi dzielić się scenami. Opowiedział także o tym, dlaczego uwielbia grać i wciąż powraca do postaci Nicka Fury’ego w całym MCU, zwłaszcza jako wieloletni fan komiksów.
Bargelheuser: Po pierwsze, jest to występ, z którego powinieneś być niezwykle dumny. Naprawdę doceniam wszystko, co musiałeś włożyć w stworzenie tego.
SAMUEL L. JACKSON: Dziękuję.
Zacznę od głupiego, zabawnego pytania, zanim przejdę do poważniejszych rzeczy, wygląda na to, że ty, Spike Lee i Charles Barkley świetnie się bawiliście, kręcąc reklamy March Madness dla Capital One. Jak wyglądało strzelanie? Czy tak zwykle wszystko wygląda, kiedy jesteście razem?
JACKSON: Cóż, robimy to już od jakiegoś czasu i są fajne. Zdarzają się co roku. Niedawno zrobiliśmy kolejnych pięć lub sześć z nich, a ich emisja rozpocznie się wraz z rozpoczęciem March Madness. Zawsze wspaniale jest móc je robić. A Charles tak dobrze czuje się obiektem żartu, że wyszło to bardzo dobrze. Jesteśmy w stanie włączyć nowe osoby. Czasami mamy Magica Johnsona, a czasami Larry'ego Birda. To przyjemna praca.
Obraz przez Apple TV POWIĄZANY: „The Last Days of Ptolemey Grey”: data premiery, zwiastun, obsada i wszystko, co musisz wiedzieć
Powiedziałeś wcześniej, że myślałeś o tym serialu w głowie od 10 lat i że od dawna rozmawiałeś z Walterem Mosleyem na temat zrobienia tego. Czy zajęło to 10 lat, ponieważ wcześniej nie byłeś na to gotowy, czy po prostu tak długo trwało, zanim zostałeś stworzony?
JACKSON: Tyle czasu zajęło jego stworzenie. To było w różnych miejscach. Miał różnych autorów. Od jakiegoś czasu próbują nam wcisnąć w gardło formaty trwające od półtorej do dwóch godzin, ale opierałem się temu, ponieważ uważałem, że historia powinna być dłuższa i wyemitowana. Jeśli możesz to zrobić Imperium promenadowe Lub Rodzina Soprano czy cokolwiek innego, możesz to zrobić w ośmiu odcinkach. To nic wielkiego. Ale nikt nie chciał tego zrobić. Zatem był tam pewien opór. Pozwoliliśmy, aby prawa się wyczerpały, a potem je odzyskaliśmy i uciekliśmy gdzie indziej, aby sprawdzić, czy możemy zrobić to ponownie. Ale w końcu dotarliśmy do punktu, w którym format i czas się połączyły, gdzie bohaterowie mieliby okazję odetchnąć i dać widzom możliwość odbycia podróży z tymi konkretnymi postaciami, co, miejmy nadzieję, jest satysfakcjonujące i dodaje koloru i głębi historii, której, moim zdaniem, nie dałoby się opowiedzieć w półtorej godziny.
Czy kiedykolwiek martwiłeś się, że jeśli nie zgodzisz się na nakręcenie tego filmu, możesz w ogóle go nie zrobić? Czy czułbyś się z tym w porządku, gdyby nigdy nie można było tego zrobić w ten sposób?
JACKSON: Chyba musiałbym być. Jest mnóstwo rzeczy, które chciałbym móc zrobić, ale których nie udało się zrobić, lub rzeczy, których byłem częścią i widziałem, że zostały zrobione, i powiedziałem: Uff, cieszę się, że tego nie zrobiłem. Tak czy inaczej, to się zdarza.
Obraz przez Apple TV Jak podchodzisz do postaci? Czy masz jakiś proces, przez który zawsze przechodzisz, szukając postaci? Czy pracujesz ze skryptami i wszelkimi pisemnymi badaniami, które możesz znaleźć? Czy robisz pełną historię? Czy chodzi ci o garderobę, maniery i fizyczne rekwizyty? Czy masz swój sposób, w jaki zawsze do tego podchodzisz?
JACKSON: Nie, nie ma jednego sposobu. Czytasz historię i łączysz się z nią w specyficzny sposób. Następnie masz nadzieję, że postać, która cię pociąga, lub postać, którą chcą, żebyś zagrał, jest kimś, kto Twoim zdaniem jest integralną częścią opowiadania historii i która popycha historię w określony sposób lub nada opowieści bogactwo, którego nie miałaby bez tej konkretnej postaci, i znajdujesz sposób, aby wcielić się w tę postać.
W przypadku Ptolemeusza bardzo długo rozmawiałam na ten temat z moją wizażystką. Rozmawiałem o tym z Jake’em [Garberem] przez pięć lub sześć lat. Powiedziałem mu, że próbuję zagrać kogoś, kto ma sto lat i będzie mi potrzebny odpowiedni makijaż. A on na to: jestem gotowy. Po prostu powiedz mi, kiedy będziesz gotowy. I tak zaczęliśmy to rozwijać. Rozmawiałam o tym z moją fryzjerką dawno temu, więc zawsze była gotowa. Zawsze była to kwestia znalezienia odpowiedniego scenariusza. Nawet gdy na początku kupiłem prawa, Walter nie był scenarzystą. Do napisania tego zatrudniliśmy kilka innych osób, które napisały ciekawe scenariusze, ale jakby nic nie było w stanie opowiedzieć tej historii w ciągu półtorej lub dwóch godzin, w sposób, który byłby dla mnie satysfakcjonujący, więc po prostu nie mogłem na to pozwolić.
W tej historii jest wiele momentów pełnych emocji i momentów rozdzierających serce. W TCA mówiłeś o tym, że nie jesteś aktorem metodycznym i że czasami potrafisz być głupi po emocjonującym momencie. Jak to było kręcić niektóre z tych momentów, szczególnie z Dominique Fishbackiem? Ile czasu zajęło wam przystosowanie się do wzajemnego podejścia do materiału i tego, jak oboje lubicie pracować?
JACKSON: Cóż, to ja jestem szefem, więc musiała dość szybko się dostosować. Jeśli chciała gdzieś wyjść i płakać, mogła uciec i płakać, ale nie mogłem pozwolić jej na to na planie. Po prostu łapałem ją i zaczynałem się śmiać, albo łapałem ją i mówiłem: Och, było wspaniale. To było niesamowite. Poczułem to. Natychmiast przekazuję informację zwrotną. Zrobiłem to wszystko, zanim zabrałem się do pracy. Znam emocjonalne miejsce, do którego muszę się udać, aby coś zrobić. Czasami innym ludziom dotarcie tam zajmuje więcej czasu i może narzucam im swoją wolę, rozśmieszając ich pod koniec takiej sceny lub nie inwestując w ich emocje, ale taki właśnie jestem. Chcę, żeby dobrze się bawili. Czasami, gdy pracuje się z ludźmi, którzy inwestują w ten sposób, nie mam wrażenia, że dobrze się bawią. To praca w udawanie. Robisz to skutecznie i robisz to w sposób, który nie jest dla Ciebie szkodliwy, bo to bezpieczna przestrzeń. Powinieneś być w stanie bezpiecznie wejść do tej przestrzeni, pracować i dawać emocjonalnie, i nie dać się tym skrzywdzić.
Obraz przez Apple TV Jest coś pięknego i wyjątkowego w relacji Ptolemeusza i Robyn. Działasz w tym biznesie od dawna i pracowałeś z wieloma aktorami, więc prawdopodobnie dość szybko potrafisz określić, czego w kimś szukasz. O co chodziło Dominikowi? Od tamtej pory uwielbiam jej twórczość Deuce , ale co w niej widziałeś, co sprawiło, że zapragnąłeś jej do tego?
JACKSON: Widziałem ją w serialu HBO z moją żoną ( Pokaż mi bohatera ) i wtedy ją zobaczyłem Deuce , a potem siedziałem i oglądałem film Jamiego Foxxa ( Moc projektu ) zrobiła z nim w Nowym Orleanie podczas kwarantanny. Pomyślałem: „To Robyn”. To ona. Miała w sobie tę młodzieńczą żywiołowość, ale miała też głębię, którą można było zobaczyć i poczuć. Miała znaczenie, jeśli chodzi o to, kim była jej postać. Nie była tylko puszystym dzieckiem, robiącym inne rzeczy. Tak jak właśnie powiedziałaś, w tej konkretnej sprawie są momenty ciężkie i momenty wymagające podnoszenia ciężarów, które wymagają od osoby, aby była w stanie unieść ten emocjonalny ciężar i głębię, a ona była w stanie to zrobić. Dała nam 32-stronicowy PowerPoint na temat Robyn. Pojawiła się z różnymi rzeczami, a ja pomyślałem: OK, w porządku, zaczynamy. Jako jej postać prowadzi dziennik i robi różne rzeczy.
Dostaję więc wkład emocjonalny, jaki wnosi, i czuję też, jak już mówiłem, że możliwości aktorskie i możliwość robienia tego, co robimy, są jak wtedy, gdy byłem dzieckiem i bawiliśmy się w udawanie. To udawanie. Wychodziliśmy, robiliśmy różne rzeczy i śmialiśmy się z tego, jak dobrze to zrobiliśmy i jak dobrze się przy tym bawiliśmy. Myślę, że aktorstwo to coś dla mnie. To radosna przestrzeń, do której mogę pójść i bezpiecznie tworzyć, mogę inwestować i dawać. Na koniec jestem bardzo usatysfakcjonowany, że odtworzyłem coś, co, mam nadzieję, da widzom poczucie, że zapłacili za to pieniądze.
Po tym jak tak długo grałeś postacią taką jak Nick Fury i wiemy, że wkrótce będziesz to robić ponownie, jak bardzo poprawiasz swój dialog, skoro znasz tę postać tak dobrze? Czy zawsze jest na stronie, czy lubisz się z nim trochę bawić?
JACKSON: To zależy. Gram Nicka Fury'ego od tak dawna, wiem, jak on brzmi, wiem, jak myśli i co czuje. Wiem, że pisarze siedzą w domu i piszą. Jeśli pisarz jest fanem tego rodzaju rzeczy – gatunku superbohaterskiego – wie, jak to zrobić. Miałem reżyserów, którzy pisali komiksy, więc kiedy mówili: „Powiedz to tak, jak to napisałem”, możesz powiedzieć: OK, więc mówimy o komiksie. Wtedy będę miał reżyserów, którzy powiedzą: „Powiedz to tak, jak powiedziałby to Nick Fury” lub „Powiedz to tak, jak powiedziałby to Nick Fury” lub „Powiedz to tak, jak powiedziałby to Nick Fury”, co oznacza: „Powiedz to tak, jak powiedziałby Jules” (od Pulp Fikcja ) lub Ordell (od Jackie Browna ) lub dowolną z tych bystrych postaci, którymi grałeś wcześniej. Ratunku. I to też jestem w stanie zaakceptować. Ale są chwile, kiedy jestem w trakcie pisania lub studiuję kwestie na następny dzień lub scenę, którą robimy, i mogę powiedzieć: scenarzysta wie, co chce powiedzieć, ale tego nie powiedział, więc pozwól, że pomogę i to napiszę. A potem, następnego dnia, kiedy wejdę, odciągnę tę osobę na bok i powiem: „Słuchaj, wiem, że to napisałeś, ale jest to lepszy sposób, aby powiedzieć to jako Nick Fury, a ona odejdzie, o mój Boże”. Cóż, jesteś Nick Fury, więc tak.
Obraz przez Apple TV Czy granie postacią przez tak długi czas lub powrót do niej na tak długi czas jest dla ciebie nadal zabawą?
JACKSON: Tak. Uwielbiam Nicka Fury'ego. Oczywiście. Pospiesz się. To facet, który nie ma supermocy, który rządzi ludźmi, którzy mają supermoce, a oni pozwalają mu być. To jest w nim coś wyjątkowego. Jest przywódcą ludzi bardzo różnych, w inny sposób. To bardzo satysfakcjonujące być częścią świata, który tak długo podziwiałem, gdy byłem dzieckiem. Nadal kupuję komiksy. Nadal chodzę do sklepów z komiksami. Nadal je czytam. Ale móc wcielić się w tę postać, to tak samo, jak wtedy, gdy kręciłem Afro Samurai lub którąkolwiek z tych postaci z komiksów. Bycie częścią kanonu kulturowego, który ludzie czczą i który szanują, oznacza coś innego.
Jak po 10 latach myślenia o tym projekcie i tej postaci możesz przestać o tym myśleć? Czy byłeś w stanie po prostu zamknąć książkę o Ptolemeuszu po zakończeniu zdjęć, czy myślisz, że jest to postać, która może zostać z tobą na zawsze?
JACKSON: Wszyscy zostają z tobą na zawsze, w specyficzny sposób. Zawsze jest to sposób, aby do nich wrócić lub pomyśleć o nich, troszczyć się o nie i kochać je. Ale trzeba przejść do następnej historii. Narratorzy opowiadają historie i jeśli nie jest to część tego samego, jeśli nie jest to Nick Fury, jeśli nie jest to Mace Windu w Gwiezdne Wojny kontynuując tę konkretną historię, następnie przechodzisz do następnej rzeczy lub następnej historii. Jeśli ta postać nie jest jej częścią, musisz stworzyć zupełnie nową postać lub zupełnie nowy sposób myślenia o rzeczy, do której się zbliżasz.
Zanim zrobiliście to razem, pracowaliście z Waltonem Gogginsem. Co podoba ci się w pracy z nim jako aktorem i jaką frajdę sprawiało ci ciągłe nazywanie go Szatanem?
JACKSON: Walton to mój chłopak. Kocham Walta. Przez te wszystkie lata, kiedy go obserwowałem Tarcza , a następnie przejść od Tarcza Do Usprawiedliwiony , Pomyślałem sobie: O mój Boże, kim jest ten koleś? A potem, po zrobieniu Django I Nienawistny i zobaczyć się z nim Sprawiedliwe kamienie szlachetne , Pospiesz się. Walt to ten facet. Walt przychodzi do pracy, przychodzi do pracy, pracy i to robi. Jest bardzo konkretny. Jest niesamowity i zaangażowany w to, co robi. I jest wszystkim, czego można oczekiwać od aktora-włóczęgi. To ten facet. Walt chodzi na spacery. To coś w stylu: Wow, OK, w porządku. Gdzie jest Walt? Jest po prostu wolnomyślicielem i na świecie. Jego twórcza energia jest niesamowita, zaraźliwa i cudowna. To po prostu piękny człowiek. Więc za każdym razem, gdy masz szansę przebywać w pobliżu kogoś takiego jak on, on jest tym, czym był ten program, Jednorożec . On jest jednorożcem.
I wyobrażam sobie, że fajnie byłoby nazwać go Szatanem.
JACKSON: Tylko dlatego, że to akceptuje. Z ust zwisa mu papieros. Tak. Tak.
Ostatnie dni Ptolemeusza Graya można oglądać strumieniowo w Apple TV.