Wywiad ten został po raz pierwszy opublikowany w Magazyn Bargelheuser.de .
Richard Coles twierdzi, że od czasu odejścia z BBC i parafii Northamptonshire, gdzie był wikariuszem przez 11 lat, stał się „trochę szczęśliwy”.
Obecnie może pracować nad swoim podcastem (który liczy 68 odcinków i liczba ta wciąż rośnie, The Rabbit Hole Detectives ma imponującą liczbę 4,8 gwiazdek wśród słuchaczy), pisać powieści kryminalne (jego trzecia tajemnica Kanonika Klemensa ukazał się w tym miesiącu) i być bardziej „pyskaty”.
Przeczytaj to wszystko i jeszcze więcej...
Zacznijmy więc od nowej powieści. Akcja rozgrywa się w 1989 roku – jak dobrze wspominasz ten czas?
„Kiedy zaczynałem pisać te książki, obejrzałem wiele seriali telewizyjnych z tego okresu, tylko dla rzeczy, które są z tyłu kadru. Przypomina to teksturę i klimat epoki – na przykład dźwięk z 1989 roku to alarmy samochodowe.
– Są też inne rzeczy, o których zapominasz. Jednym z programów, który był dla mnie szczególnie przydatny, był Prime Suspect – w jednym serialu wszyscy palą, a w drugim nikt nie pali. Niemal widać krążącą po całym świecie notatkę z informacją: „Koniec z paleniem”.
Zapisałeś się na kilka kolejnych książek Canon Clement. Martwisz się, że zabraknie Ci odniesień do kultury lat 80.? Czy nie zazdrościsz Richardowi Osmanowi, że jego „przytulne kryminały” osadzają we współczesności?
„Zazdroszczę Richardowi Osmanowi ogromnie – jego ogromnego sukcesu i znacznych talentów – ale nie scenerii jego książek. Nie muszę zajmować się telefonami komórkowymi i CCTV w moim, a on to robi. To znacznie komplikuje jego życie, bo w dzisiejszych czasach o wiele trudniej jest zamordować kogoś niezauważonego i niewykrytego.
„Chciałbym jednak przenieść się w czasie i zająć się jedną z książek z tej serii – może ostatnią. Chciałbym zobaczyć, co stanie się z postaciami; interesuje mnie kilka długich wątków fabularnych.
Z pewnością w nowym, Morderstwie w klasztorze, jest kilka dużych niespodzianek, a niektórzy bohaterowie są zdezorientowani co do swojej seksualności. Czy wynika to z osobistych doświadczeń?
„Tak, sam długo i mocno szczekałem na niewłaściwe drzewo, zanim zorientowałem się, że to niewłaściwe drzewo. Bardzo częstym doświadczeniem gejów z mojego rocznika było to, że mieliśmy doświadczenia kształtujące, szczekając to niewłaściwe drzewo.
„Na przykład w szkole był ktoś, do kogo żywiłem wielką pasję, a on nie był mną zainteresowany w ten sposób. Ale zostaliśmy najlepszymi przyjaciółmi i tak pozostanie – to kluczowy związek w moim życiu.
Twój bohater, Canon Clement, jest opisany jako „aktywny seksualnie jak kawałek ryby”. Czy to też z życia?
„Sam miałem taki okres, kiedy zastanawiałem się, co będę robić w Kościele. A potem… przestałem być tak aktywny seksualnie jak kawałek ryby. Czy byłem wtedy bardziej nożem do masła? No cóż, na pewno przeniosłam się do innej części szuflady na sztućce.
„Ale w Kościele było to bardzo trudne, ponieważ bycie w związkach partnerskich osób tej samej płci było w pewnym sensie akceptowalne, ale oczekiwano związku w celibacie, czego ja nie mogłem zrobić”.
Poczułeś się zmuszony do kłamstwa na temat swojego związku?
Nie widziałem innego wyjścia. Nienawidziłam kłamać na ten temat, ale są chwile, kiedy trzeba wybrać mniejsze zło i myślę, że gorzej byłoby odmówić sobie i Davidowi [Oldhamowi, jego zmarłemu mężowi, który zmarł w 2019 r.] tego rodzaju wyjątkowej, cudownej rzeczy, która wiąże się z byciem w związku.
„Nie widziałem w tym niczego, co byłoby wrogie mojemu powołaniu jako proboszcza, choć inni by się z tym nie zgodzili”.
Trudno nie dostrzec innych podobieństw między życiem Klemensa i twoim…
„Jeśli w książkach byłaby jedna postać, która naprawdę jest na kimś wzorowana, byłaby to Audrey, matka Clementa. Jest hołdem dla mojej mamy, która zmarła w tym roku. Właściwie to piszę rozdział o Audrey w następnej powieści; daje mi to ogromną radość i ukojenie, bo znów czuję się, jakbym była z mamą.
„Piszę trochę, co ma związek z tym, że moja mama stanowczo odmówiła podania mi przepisu na swój sos chlebowy. Przez lata próbowałam nakłonić ją do wyjawienia tajemnicy, ale przepis zabrała ze sobą do grobu.
Spędziłeś czas w klasztorze, jak Klemens…
„Tak, i jest część mnie, która zawsze tam jest. Naprawdę mi się to podobało, ale prawdopodobnie nie byłem zoptymalizowany do tego życia. Słyszałem ruch uliczny na zewnątrz i myślałem: „Dokąd idziesz?”. Co robisz?' Byłem zbyt ciekawy życia poza nim.
„A potem, latem, pogrążałem się w modlitwach i furgonetka z lodami przejeżdżała obok murów klasztoru, grając w „The Entertainer”. Więc…'
Dua Lipa dla magazynu.