Streszczenie
- Kultowa kariera Johna Williamsa jako kompozytora obejmuje muzykę do jazzu i filmów, zdobywając 54 nominacje do Oscara i pięć zwycięstw.
- Dokument „Muzyka Johna Williamsa” szczegółowo opisuje wpływ twórczości Williamsa i zawiera wywiady ze wybitnymi twórcami filmowymi.
- Osobisty związek reżysera Laurenta Bouzereau z muzyką Williamsa pomógł ukształtować emocjonalną narrację filmu.
Od reżysera Laurenta Bouzereau , dokument Disneya Muzyka Johna Williamsa zagłębia się w muzykę kultowego kompozytora, od jego początków jako pianisty jazzowego po jego nagradzaną twórczość w kinie. Jego wpływ na film i kulturę popularną jest niezmierzony, a tematyka jego utworów jest natychmiast rozpoznawalna Szczęki , ET , Gwiezdne Wojny , Park Jurajski , Harry'ego Pottera i wiele innych. I choć muzyka mówi sama za siebie, dokument zawiera także wywiady z wybitnymi twórcami filmowymi, w tym ze Stevenem Spielbergiem (którego karierę Bouzereau opisał w wielu filmach dokumentalnych), George'em Lucasem, Ronem Howardem, J.J. Abrams i James Mangold, aktorzy i muzycy oraz wnikliwe materiały zza kulis.
Podczas tej indywidualnej rozmowy z Bargelheuserem Bouzereau opowiedział o swoim osobistym związku z twórczością Williamsa, który miał 54 nominacje do Oscara i pięć zwycięstw, o tym, jak to połączenie było kluczowe dla powstania tego filmu dokumentalnego, że Williams potrzebował przekonania, aby zwrócić na niego uwagę, ujawnienia ludzi stojących za magią Hollywood, połączenia utworów muzycznych z osobistymi historiami i tego, jak to było złożyć to wszystko w jeden film.
Reżyser „Muzyka Johna Williamsa” Laurent Bouzereau miał osobisty związek z muzyką z „E.T.”
Henry Thomas jako Elliott z E.T. w swoim koszyku rowerowym ET the Extra-Terrestrial .
Zdjęcie za pośrednictwem Universal Pictures
Bargelheuser: Jestem wielkim fanem muzyki. Są zespoły i muzyka, które zmieniły moje życie i piosenki, które wywarły na mnie ogromny wpływ. Raz widziałem Johna Williamsa na żywo, na imprezie otwierającej Czarodziejski świat Harry'ego Pottera , gdzie dyrygował Filharmonią Los Angeles przed zamkiem, co bardzo mnie wzruszyło. Czy ty sam czułeś tę znaczącą więź z muzyką i muzyką Johna Williamsa, zanim zacząłeś to robić? Czy miałeś tę emocjonalną więź, zanim zagłębiłeś się w to wszystko?
LAURENT BOUZEREAU: Och, absolutnie. Nie sądzę, że mógłbym nakręcić ten film bez tego połączenia. To połączenie, które mam od dzieciństwa, kiedy odkryłem filmy. Kochałem kino amerykańskie. Filmy pojawiały się siedem miesięcy po wejściu na rynek amerykański, ponieważ dorastałem we Francji, ale albumy były dostępne, więc odkrywałem muzykę, zanim odkryłem filmy. Dzięki muzyce Johna zapoznałem się ze wszystkimi moimi ulubionymi filmami z lat siedemdziesiątych, więc mam więź z muzyką Johna, która zawsze kojarzyła mi się z opowiadaniem historii, motywami i postaciami. Mogę też powiedzieć, że w 1982 roku, kiedy przeprowadziłem się do Ameryki z Francji, byłem bardzo młody i bardzo się bałem.
To było lato ET i miałem Walkmana i grałem ET słuchałem bez przerwy odtwarzacza Walkman, spacerując i odkrywając Nowy Jork. Można powiedzieć, że utożsamiałem się z ET jako obcy człowiek w obcej krainie. Muzyka przyniosła mi ten aspekt człowieczeństwa można naprawdę doświadczyć jego muzyki poza filmami i wciąż znaleźć w niej coś uduchowionego . Nie sądzę, że mógłbym nakręcić ten film bez wiedzy o jego twórczości, która towarzyszyła mi przez całe życie. Jednocześnie funkcją filmu jest realne inspirowanie nowych pokoleń, które mogą go nie rozpoznać. Fascynujące jest dla mnie to, że był muzyką mojego dzieciństwa w latach siedemdziesiątych Gwiezdne Wojny , a następnie następna generacja z Park Jurajski , a następna generacja z Harry'ego Pottera . Kto jeszcze ma taki oddech dotarcia do świata? Jego człowieczeństwo jest równe talentowi, jaki wkłada w swoją muzykę.
Recenzja „Music By John Williams”: świetne spojrzenie na twórczość kompozytora, płytkie spojrzenie na człowieka
Laurenta Bouzereau's documentary goes deep on the music of this legend, but doesn't dive deep enough into the person behind the music.
Posty Przez Jeff Ewing 25 października 2024 rLudzie mówią, że nigdy nie powinieneś spotykać swoich bohaterów, ale czy to zupełnie inna sytuacja?
BOUZEREAU: Poznałem go 30 lat temu. Miałem zaszczyt robić wszystkie dokumenty dotyczące wyjątkowych filmów Stevena Spielberga, więc znam go od 30 lat. Po raz pierwszy spotkałam Stevena mniej więcej w tym samym czasie, gdy poznałam Johna i byłam równie przestraszona. Tyle dla mnie znaczył. Byłem bardziej onieśmielony niż spotkanie z największą gwiazdą filmową na świecie. Czasami w przeszłości byłem geekem i mówiłem: O mój Boże, kocham to i tamto. A on zawsze odpowiadał: Nie chcę o tym słyszeć. I bardzo szybko nauczyłam się, że to ktoś niezwykle skromny, niezwykle prywatny i niekoniecznie lubiący oglądać się wstecz. Największym wyzwaniem było przekonanie go do zrobienia tego filmu, do czego Steven i ja bardzo się staraliśmy, aby go zaangażować.
John Williams mimo wszystko nie odchodzi na emeryturę
Legendarny kompozytor zapowiadał już wcześniej, że po nakręceniu piątego filmu „Indiana Jones” odejdzie na emeryturę.
Posty Przez Justin Klawans 13 stycznia 2023 rCzy kiedy już się zgodził i był na pokładzie, był otwarty na różne tematy?
BOUZEREAU: To było niesamowite, ponieważ po pierwszym posiedzeniu był bardzo podekscytowany. Nie chcę rozmawiać o sobie, ale zdałam sobie sprawę, że chcę tylko zbliżyć się do niego poprzez muzykę i pokazać mu, jak bardzo go szanuję. Podchodzisz do ludzi z godnością. Nie próbuję szukać niczego, ale inspiracji i świetnej historii, więc myślę, że uznał moją uczciwość. Wpadałem na niego, bo zawsze jestem w Amblin, a on pytał: „To kiedy robimy następny?”. To było takie zabawne. Był podekscytowany. A kiedy w końcu zobaczył film, był po prostu wdzięczny. Powtórzę: nie chcę się chwalić, bo nie o to chodzi, ale byłem bardzo szczęśliwy, że ostatecznie było to dla niego dobre doświadczenie.
„Muzyka Johna Williamsa” ujawnia więcej o tym, kim jest kompozytor niż o magii kryjącej się za muzyką
Wykonałeś wiele prac dokumentalnych na temat filmów i tego, co wiąże się z ich tworzeniem. Czy kiedykolwiek martwiłeś się, że może to odebrać ci magię?
BOUZEREAU: Absolutnie. Znałem wielu współpracowników Alfreda Hitchcocka i Roberta Boyle’a, który był jego scenografem przy wielu filmach, m.in. Ptaki itp. Na początku zwróciłem się do niego, ponieważ kręciłem dokument fabularny Ptaki a Bob Boyle powiedział: „Nie chcę z tobą rozmawiać, bo nie chcę zdradzać sekretów tego, jak to zrobiliśmy”. Podaj mi jeden argument. A ja na to: „No cóż, Bob, gdyby nie to”. Ptaki , nie byłoby Matryca i nie byłoby filmów o superbohaterach, bo to wy wymyśliliście. Jesteś historią pochodzenia. A on zapytał: Kiedy chcesz przeprowadzić ten wywiad? Myślę, że jest pewien aspekt tego, co robimy, który trochę odsłania magię, ale tak naprawdę odkrywa ludzi . Nie będę tutaj zdradzać magii, która sprawia, że ta muzyka jest tak wspaniała. To ujawnia, kim jest John. Sprowadza się to do człowieczeństwa i inspiracji, jaką ci ludzie mają i którą przekazują poprzez swoją formę artystyczną, poświęcenie i poświęcenia, których podejmują, aby wykonać niesamowitą pracę, która trwa wiecznie. Nie tyle technika, ile ludzie mnie fascynują.
Jak to było zawęzić wszystko, co chciałeś w tym uwzględnić? Masz wszystkie filmy, masz jego osobistą historię, wywiady i filmy zza kulis Super 8. Czy było wiele rzeczy, których nie mogłeś uwzględnić? Jak wymyślasz, jak zrobić z tego jeden film?
BOUZEREAU: Piszę scenariusze. Po przeprowadzeniu wywiadów mam transkrypcje i wymyślam historię, którą chcę opowiedzieć. Staram się nie być tak przewidywalna i chronologiczna. Wiedziałem, że tą historią muszę od razu przyciągnąć ludzi, dlatego to robimy Szczęki w przeciwieństwie do tego, że się urodziłem. . . Dużo się uczę, więc kiedy rozmawiam z Johnem lub Stevenem, mogę powiedzieć: Czy pamiętasz to? Czy pamiętasz to? Ale to już sprawa drugorzędna, jeśli chodzi o samą historię. Szczerze mówiąc, zamiast robić paradę przebojów całej tej wspaniałej muzyki, poprowadził mnie John, który jest niesamowitym dyrygentem, naprawdę połączyłem te tytuły z historią. Być może rozpoznajecie tę muzykę, ale to była podróż do tej konkretnej muzyki. W tym sensie było to dość łatwe, ponieważ byłem na to gotowy, ale komplikacją było zawsze poczucie, że wkraczasz w dany segment w sposób naturalny, co prowadzi do innego pomysłu, w przeciwieństwie do poczucia, że jesteś w króliczej norze i rozmawiasz o filmie, a potem nie wiesz, jak przewrócić tę stronę. Niektóre rzeczy, których nie ma w filmie, mogą być świetnymi historiami, ale po prostu nie pasowały do narracji w sposób organiczny.