[Nota wydawcy: Poniższy tekst zawiera pewne spoilery dotyczące Witamy w Chippendales.] Witamy w Chippendales , oryginalny serial Hulu, to jedna z tych historii, w których prawda jest naprawdę dziwniejsza i bardziej dzika niż fikcja, ponieważ przedstawia historię indyjskiego imigranta Somena Steve’a Banerjee ( Kumaila Nanjianiego ) został założycielem słynnego imperium striptizów, by potem zejść na bardzo mroczną ścieżkę. Steve tak skupiony na sukcesie, że nie pozwolił, aby cokolwiek stanęło mu na drodze, zostaje uwikłany w własną sagę kryminalną, która nieuchronnie doprowadzi do jego upadku.
Podczas wywiadu jeden na jednego z Bargelheuserem Nanjiani (który jest także producentem wykonawczym serialu) opowiadał o stworzeniu własnej wersji Waltera White’a w Złamanie Bada w przypadku tego projektu, jego wahanie przed przyjęciem roli, w której mógłby wykorzystać swoje zwykłe komediowe atuty, aby się na nim oprzeć, co jego zdaniem sprowadziło Banerjee na tak mroczną ścieżkę, jaką radość sprawiło kręcenie scen w klubie Chippendales i wykonanie tego wymagającego one-shota. Opowiedział także o dołączeniu do Marvel Cinematic Universe i o tym, jak to jest być zaangażowanym w projekty franczyzowe.
Bargelheuser: Ponieważ w tym wszystkim jest tak wiele rzeczy, które działają na tak wielu różnych poziomach, co najbardziej cię uderzyło w tej historii i tym facecie?
KUMAIL NANJIANI: Jednym z moich ulubionych programów wszech czasów jest Złamanie Bada i widzisz, jak Walter White zmienia się z naprawdę niewinnego, słodkiego faceta w to, kim się stał. Jeśli nie widziałeś, uwaga, spoiler. Pomyślałem więc: „Och, zrobię swoją wersję tego skompresowaną do ośmiu odcinków”. Podobał mi się pomysł zagrania kogoś, kto w pierwszym odcinku nie śniłby o tym, że robi to samo, co on, sześć odcinków później, ale jeśli obejrzysz serial, to naprawdę ma to sens. Dla mnie to było naprawdę ekscytujące. Jak stworzyć postać, która tak bardzo się zmienia? Ale co ważniejsze, to sposób, w jaki się nie zmienia, sprowadził go na ścieżkę zniszczenia dla niego samego i ludzi wokół niego. Dla mnie to było naprawdę ekscytujące. Jak stworzyć postać, która widzi świat w taki sposób, aby móc robić to wszystko i myśleć, że nie ma w tym nic złego? Chcę, żeby ludzie, którzy oglądają, również myśleli, że to, co robi, jest słuszne, choć oczywiście tak nie jest.
Obraz za pośrednictwem Hulu Jesteś osobą, która przez lata zyskała sławę dzięki kręceniu komedii, w czym jesteś bardzo dobry. Jakie to uczucie, jako aktor, zrobić coś tak poważnego, mrocznego i tak dramatycznego? Czy w ogóle wahałeś się, czy wziąć na siebie to wszystko, czy może to tylko zabawa?
NANJIANI: Wahałam się, czy się tego podjąć, ponieważ powiedziałam: „Och, nie mogę wykorzystać w tym żadnej ze swoich mocnych stron”. Wszystko, co wiem, wszystko, co czuję się komfortowo robiąc przed kamerą, zniknęło z tego. Wszystko. Ten facet bardzo się ode mnie różni. Nie jest zabawny w taki sposób, w jaki lubię być zabawny. Ta postać się nie uśmiecha. Naprawdę nie ma w nim lekkości. Jest ciężki. To wszystko, czym staram się nie być. Na początku trochę się wahałem, czy się tego podjąć, ale ostatecznie historia była zbyt dobra, a wyzwanie zbyt ekscytujące, aby tego nie zrobić. Nie miałem wyboru. Naprawdę pomyślałem: „O cholera, chyba muszę to zrobić”. Rob Siegel, twórca, namówił mnie do tego. Nie byłem gotowy. Byłem przestraszony. Podczas ostatniej rozmowy na ten temat opowiedział mi całą historię. Opowiedział mi odcinek po odcinku, opisując całą sytuację, a ja nadal się bałam, ale pomyślałam: „Nie mogę tego odrzucić”. To jest po prostu zbyt dobre. Więc tak, bałem się to zrobić.
Ale według mnie są ludzie, dzięki którym wszedłeś do tego biznesu, a jedną z tych osób jest Robin Williams. Kochałem Robina Williamsa przez całe życie, odkąd byłem małym dzieckiem. Oglądałem Popeye , w kółko. Wyobraź sobie, że ogląda to małe pakistańskie dziecko Dzień dobry, Wietnamie , w kółko. Miałem obsesję na punkcie Robina Williamsa. A potem, kiedy zaczął zajmować się sztuką dramatyczną, było tak dobrze, a on tak bardzo nie bał się popaść w naprawdę, naprawdę mroczny klimat, że pomyślałem: Jeśli jestem kimś, kto został komikiem dzięki Robinowi Williamsowi, to jestem sobie winien, aby spróbować zrobić niektóre z rzeczy, które robił on na późniejszym etapie swojej kariery. Kiedy myślę o komikach i stand-upach, którzy wówczas stworzyli dramaturgię na bardzo wysokim poziomie, bardzo trudno jest przebić Robina Williamsa. Naprawdę, to myślenie o nim sprawiło, że zapragnęłam to zrobić.
Nigdy nie widziałem Chippendalesów na żywo ani osobiście, ale widziałem ich występy w telewizji, więc wiedziałem, że to obejrzę. Nie miałem jednak pojęcia, że założył je indyjski imigrant i że ostatecznie stała się to prawdziwa historia kryminalna z podpaleniami, ściąganiem haraczy i morderstwem na zlecenie. Jak myślisz, co skłoniło tego gościa nie tylko na tę ścieżkę, ale także do przekonania, że postąpił słusznie?
NANJIANI: Myślę, że w ten sposób patrzył na świat. Dla mnie sukces był dla niego dobrem moralnym. Na świecie jest wielu ludzi, którzy tak myślą i którzy utożsamiają bogatych z dobrymi ludźmi. Czasami amerykańskie osobistości mają takie poczucie, że: „Och, jeśli są bogaci, jest w nich dobroć”. Kiedy w rzeczywistości jest odwrotnie. Czasami, żeby być naprawdę bogatym, trzeba być złym człowiekiem. Zatem dla niego jedyną moralnością, jaka istnieje, jest sukces lub jego brak, i to pozwoliło mu to osiągnąć.
Karma odegrała w tym dużą rolę dla niego. Jeśli czuł, że ktoś go skrzywdził, mógł zareagować, nie jednakowo, ale na znacznie wyższym, bardziej przerażającym poziomie, ponieważ dla niego było to w porządku, ponieważ to oni go skrzywdzili, więc to, co im robi, jest uzasadnione. Myślał o związku jako o matematyce, a sposób, w jaki traktował sukces jako dobro moralne, a cele uświęcające środki, pozwolił mu robić to, co robił, i nie mieć z tego powodu wyrzutów sumienia.
Obraz za pośrednictwem Hulu Tak się cieszę, że poznaliśmy historię pochodzenia kołnierza i mankietów Chippendale oraz spodni. Jak to było uwzględnić te wszystkie drobne szczegóły i znaleźć się w klubie na planie Chippendale, gdzie wszyscy tańczyli? Jak wyglądały te chwile?
NANJIANI: Było naprawdę fajnie. To było ekscytujące w tym programie. Miałem okazję pracować z absolutnie wspaniałymi aktorami, którzy byli także absolutnie wspaniałymi ludźmi. Opowiadaliśmy tę historię, która miała w sobie dużo mroku, ale także co drugi dzień można było zobaczyć niesamowity układ taneczny w wykonaniu niesamowitych profesjonalnych tancerzy z Broadwayu. Za każdym razem, gdy robiliśmy zdjęcia w klubie, był to bardzo, bardzo fajny dzień. To nigdy nie byłoby tak stresujące. Mimo że kręcąc tam, masz setki tła i skomplikowane układy taneczne, przy tak dużej liczbie wydarzeń, zazwyczaj kręcenie w wymagającej przestrzeni prowadzi do długich dni. Ale każda rzecz, którą nakręciliśmy, była radością.
Nie wiem, czy zdradzam za dużo, ale ostatnia scena serialu była także ostatnią sceną, którą nakręciliśmy, czyli tym jednym ujęciem, które podąża za mną, gdy chodzę po klubie i idę na górę. W tej scenie było mnóstwo ruchów kamerą. Zaczęło się od dźwigu, ktoś zdjął kamerę, dźwig jechał za mną, wrócił na dźwig, poszedł za mną po schodach, zszedł z dźwigu, poszedł za mną w kółko, znowu wszedł na dźwig, wyciągnął i na tym skończył się program. Były cztery różne, szalone ruchy kamery i wszystko musiało być naprawdę płynne. Robienie czegoś takiego jest zwykle bólem tyłka, ponieważ jeśli jedna drobna rzecz pójdzie nie tak, całe ujęcie przepadnie. Nie ma możliwości edycji one-shota. Ale świetnie się bawiliśmy, kręcąc tę scenę. To było takie zabawne. Myślę, że widzicie ujęcie 14, które było ostatnim ujęciem, jakie zrobiliśmy. Próby 13 i 14 były pierwszymi użytecznymi ujęciami. Długo trwało, zanim udało nam się to naprawić, ale to była wielka radość. Kręcąc w tej przestrzeni, wszyscy byli zawsze w dobrym nastroju. Naprawdę za tym tęsknię, kiedy o tym teraz myślę. Dziwnie, przez sześć miesięcy czułem się jak w domu.
Pomiędzy twoją postacią a Irene oraz Nickiem i Denise zachodzi niezwykle interesująca dynamika. W waszej czwórce panuje niezła atmosfera, kiedy strzelacie na wszystkie cylindry, zanim wszystko całkowicie się rozpadnie. Jak to było w te dni, kiedy wszyscy byliście razem?
NANJIANI: To było naprawdę zabawne. Kręcenie scen, w których postacie radzą sobie dobrze, daje więcej frajdy. Kręcenie tej ostatniej sceny było świetną zabawą, ponieważ był to wspaniały wieczór w klubie i wszyscy dobrze się dogadywali. Uwielbiałem kręcić te sceny, kiedy wszyscy byliśmy razem i wszystko układało się dobrze. Musiałem pracować z tymi wspaniałymi aktorami, szczególnie przy scenach, o których mówisz, z Annaleigh [Ashford], Murrayem [Bartlett] i Juliette [Lewis]. Najbardziej ekscytujące było zobaczenie, jak różne są ich procesy. Podchodzą do aktorstwa z tak różnych miejsc, ale wszyscy trafiają w to samo miejsce i wszyscy są fantastyczni.
Dla mnie, osoby, która nie chodziła do szkoły aktorskiej – pochodzę z komedii – i obserwowanie tych wszystkich zupełnie różnych podejść do gry aktorskiej, znalezienie się na tym samym kawałku dywanu było bardzo ekscytujące. To pokazało mi, że nie ma jednego, prawdziwego sposobu, aby to zrobić. Mój proces aktorski może być płynny i może zmieniać się od sceny do sceny, od zadania do zadania. Wiele się nauczyłem, obserwując, jak wszyscy inni aktorzy podchodzą do swojej pracy. Wszystko to było dla mnie bardzo, bardzo pouczające. Szczypałam się, żeby pracować z tymi ludźmi. Nie byłam zaznajomiona z twórczością Annaleigh. Właśnie widzieliśmy jej przesłuchanie i pomyśleliśmy: OK, to ona. Ona jest tą jedyną. Wniosła do tego tyle życia. Brała udział w przesłuchaniu ze sceną, w której mówi mi, żebym dodawał mniej lodu do napojów. Pomyśleliśmy: OK, to ona. Aby z nią pracować i odkryć, jak dobra jest w tym, wybrane przez nas ujęcia były świetne, ale ujęcia, których nie wybraliśmy, są również wspaniałe, w zupełnie inny i nieoczekiwany sposób.
Obraz za pośrednictwem Hulu Dołączyłeś do MCU z Wiecznościowcy i bardziej przypomina to „kiedy” niż „jeśli” – że jeszcze kiedyś zobaczymy te postacie. Kiedy zapisujesz się na coś takiego i istnieje możliwość, że możesz wystąpić w dowolnej liczbie filmów lub programów telewizyjnych, czy musisz być gotowy na tę rozmowę telefoniczną, czy też czekasz, aż usłyszysz, co się dzieje, w całkowitej ciemności?
NANJIANI: Jestem całkowicie w ciemności. Nie mam pojęcia, co się dzieje. Naprawdę nie mam pojęcia, co się dzieje. Naprawdę nie wiem, kiedy i czy Kingo powróci do MCU. Naprawdę nie mam pojęcia. Jestem po prostu bardzo podekscytowany kierunkiem, w jakim zmierzają. Nowi ludzie, których obsadzili, są naprawdę dobrzy. Widziałem nowe Czarna Pantera filmu i nigdy nie widziałem takiego hitu kinowego, który jest tak skomplikowany i tragiczny, na tak wiele różnych sposobów, ale także naprawdę zabawny, zabawny i ekscytujący. Myślę więc, że teraz naprawdę się rozciągają i robią świetne rzeczy. Bardzo chciałbym wrócić i zająć się czymś, ale naprawdę nie mam pojęcia.
Jak szalone jest dla aktora nie tylko bycie w MCU, ale także bycie jego częścią Gwiezdne Wojny wszechświat, z Obi Wana Kenobiego ? Czy na początku Twojej kariery miałeś nadzieję i marzyłeś o byciu częścią tych wielkich franczyz, czy też nigdy nie wydawały się rzeczywistością?
NANJIANI: Nie, nie wydawały się rzeczywistością. Myślę, że musiałbym być psychopatą, żeby pójść do mojego pierwszego otwartego mikrofonu i odejść. Pewnego dnia będę superbohaterem w MCU, a także w Gwiezdne Wojny wszechświat. Myślę, że ludzie pomyśleliby, że mam prawdziwe problemy. Moim pierwszym celem w stand-upie było to, że poszedłem zobaczyć się z komikiem w Des Moines Funny Bone, był tam MC, który był gospodarzem wieczoru, i pomyślałem: Jedyne, czego chcę w mojej karierze, to zostać pewnego dnia MC Des Moines Funny Bone. To prawda. Nigdy nie miałem w głowie jakiegoś wielkiego planu.
Twoje cele ewoluują w miarę pojawiania się nowych możliwości. W pewnym momencie chciałem po prostu wystąpić w telewizji jako stand-up. A potem, kiedy już to zrobiłem, chciałem znowu wystąpić w telewizji jako stand-up. A potem chciałem grać w telewizji. Potem chciałem grać w filmach. Gdy świat trochę się dla ciebie rozszerza, rosną także twoje oczekiwania wobec siebie. Ale nie, pięć lat temu nie pomyślałbym, że będę w stanie robić takie rzeczy. Jestem po prostu wdzięczny, że mogę to robić. W zasięgu wzroku nie ma żadnego wielkiego planu ani wielkiego celu. Po prostu myślę: Co mnie czeka? Co lubię robić? Och, Gwiezdne Wojny? Tak, daj mi to!
Witamy w Chippendales jest dostępny do transmisji strumieniowej w Hulu.