Tworzenie Szczęki jest przedmiotem legendy. Kręcony na Oceanie Atlantyckim, bez efektów praktycznych, przy malejącym budżecie i ramach czasowych oraz z aktorami, którzy skakali sobie do gardeł, był to trudny czas dla wszystkich zaangażowanych, nie tylko dla młodych ludzi. Stevena Spielberga który był dopiero na początku swojej kariery. Brak współpracy ze strony różnych marionetek-rekinów to chyba najbardziej niesławny aspekt trudnych zdjęć do filmu. Mechanicy byli poddawani próbie w słonej wodzie i różnych żywiołach, wskazówki zostały przeoczone, pływy działały na ich niekorzyść, a wołanie „rekin nie działa” stało się znajomą wypowiedzią w radiu załogi. To był koszmar. Można więc pomyśleć, że Universal wyciągnąłby z tego lekcję i że nalegając na kontynuację tego giganta letniego hitu, zapewni produkcji więcej czasu, pieniędzy i zasobów, aby mieć pewność, że nie spotkają się ponownie z takimi problemami. Pomyślałbyś.
„Szczęki 2” miały swój własny udział w problemach produkcyjnych
Szczęki katapultował Spielberga do filmowej stratosfery, więc nie chciał i nie mógł wrócić, aby nakręcić kontynuację. Projekt trochę odbił się od rzeczywistości, zanim trafił w ręce Jeannot Szwarc , który, trzeba przyznać, dał sobie z tym radę tak cholernie dobrze, jak tylko było to możliwe. Ale to było nie takie godne pozazdroszczenia zadanie, że Szwarc wylądował , gdy miał do czynienia z długimi zdjęciami z młodą obsadą, w tym jednym dzieckiem, po raz kolejny na otwartym oceanie. Przynajmniej tym razem udali się w stronę bardziej słonecznego klimatu, wybierając Florydę, a nie Nową Anglię. Film fabularny „The Making Of”. na Szczęki 2 W wydaniu DVD Szwarc i jego ekipa szczegółowo opisują wyczerpujący proces produkcji. Było zimno, wiał wiatr i wszystko się rozmnożyło. Trzej mężczyźni stali się tuzinem nastolatków, jedna łódź rybacka zamieniła się w pięć lub sześć katamaranów, a rekinowi groziła jeszcze trudniejsza śmierć sekwencja, w której ładował się do kabla elektrycznego i podpalał z bliska. Nawet Spielberg miał trudności z opanowaniem wszystkich elementów tworzących ten film Szczęki , więc biedny Jeannot miał na swoich barkach cały ciężar.
Problemy z rekinami w „Szczękach 2” trafiają do ostatecznej wersji
Trzeba przyznać, że produkcja zasługuje na wielki podziw za to, czego udało jej się dokonać. Ale jest wiele momentów, które teraz są niesławne Szczęki 2 stanowi to dowód, jak trudne były te praktyczne efekty, po prostu poprzez sugestię, że ujęcia, które znalazły się w ostatecznej wersji filmu, były najlepszymi, jakie udało im się uzyskać. Najbardziej rażącą wpadkę widać na zdjęciu Mike'a Brody'ego ( Marka Grunera ) zostaje wyciągnięty z wody na jedną z łodzi swoich przyjaciół, gdy rekin szarżuje na niego z otwartą paszczą. To ujęcie wymagało ujęć za ujęciem, ponieważ zawsze brakowało odpowiedniego wyczucia czasu. Rekin albo wpadł prosto na Grunera, albo dostał się do łodzi, mając mnóstwo wolnego czasu. Potrzebowali prawie pudła, ale tak się złożyło, że kiedy w końcu im się to udało, Przez otwarte usta wyraźnie widać było wnętrzności hydrauliczne rekina. Jasne, w filmie 35 mm z lat 70. było to mniej oczywiste niż obecnie w przypadku remasterów 4K, ale to małe faux pas sprawiło, że napięta scena stała się nieco śmieszna.
Innym równie oczywistym przykładem przestępczości rekina jest ujęcie, na którym szarżuje on na jedną z łodzi, dokładnie w stronę kamery. Kiedy jego głowa opiera się o burtę łodzi, szczęki są mocno zaciśnięte, dając bardzo zabawny obraz, który można porównać jedynie do gumowatego rekina geriatrycznego, który wyjął protezę . Pociągnięcie prawej dźwigni zajmuje sekundę lub dwie, a rekin otwiera usta w groźny sposób, jak zawsze, gdy patrzy na smaczne kąski. Sekwencje ataku rekinów Szczęki 2 mają wysoką liczbę oktanową i dużo się w nich dzieje, ale kiedy zdarzają się te małe momenty kiepskiego lalkarstwa, nie można powstrzymać się od uśmiechu na widok głupoty tego wszystkiego.
Wady „Szczęk 2” sprawiają, że kontynuacja horroru jest ujmująca
Spalony rekin atakuje łódź w Szczęki 2 (1978).
Zdjęcie za pośrednictwem Universal PicturesAle nigdy bym tego nie powiedział Szczęki 2 to zły film, albo że ludzie, którzy go zrobili, nie wiedzieli, co robią. To naprawdę bardzo dobry film i jeśli poświęcisz chwilę na rozważenie logistyki tego, co było potrzebne, aby tak się stało, musisz przyznać, że to naprawdę niezwykły wyczyn. Te momenty, które dotarły do finałowej wersji, nie tylko potwierdzają, jak ciężko pracowali, aby wszystko wyszło dobrze, ale także na chwilę przywracają cię do rzeczywistości. Zwykle coś, co wyrywa cię z akcji filmu, jest czymś złym, czymś, co psuje immersję i przełamuje zaklęcie, jakie na ciebie rzuciło. Ale w tym przypadku przypomina, że oglądasz film, który był trudny do nakręcenia i w który włożyło mnóstwo utalentowanych ludzi mnóstwo pracy. Nie wyszło idealnie, ale daje trochę wglądu w proces tworzenia filmu oraz wszystkie jego zmagania i zagadki. Mówią, że to nasze niedoskonałości czynią nas tym, kim jesteśmy, i myślę, że to samo można powiedzieć o filmach. Szczęki 2 nie jest doskonały, ale te szalone dzieciaki dały mu cholernie dobrą szansę i w końcu stworzyły jedyną godną szacunku kontynuację serii, której Universal nie mógł skończyć doić przez dłuższy czas.
7.3 /10