Opowiadanie Kristen Roupenian „Człowiek-kot” może pochwalić się niezwykłym wyróżnieniem, ponieważ stworzyła nie tylko jeden ważny moment wirusowy, ale dwa.

Kiedy po raz pierwszy opublikowano go w „New Yorkera”. w 2017 r. niemal natychmiast wywołało to burzliwy dyskurs w Internecie, a tematyka tej historii szczególnie przemówiła do młodych kobiet.

Ale prawie cztery lata później znów zrobiło się o tym głośno z zupełnie innego powodu.



Pisarz Alexis Nowicki napisał esej w Łupek że twierdzono, że fragmenty Cat Person zostały hurtowo wzięte z jej własnego życia i jej związku z byłym partnerem, co doprowadziło do długiej dyskusji w Internecie na temat natury fikcji i etyki wykorzystywania prawdziwych ludzi jako inspiracji.

Dlatego też, kiedy do kin w Wielkiej Brytanii trafia już adaptacja filmowa, porozmawialiśmy z reżyserką Susanną Fogel o tym oryginalnym opowiadaniu i późniejszej reakcji. Przeczytaj wszystko, co musisz wiedzieć.

Czy „Człowiek-Kot” jest oparty na książce?

Jak wspomniano powyżej, film nie powstał na podstawie książki per se, ale opowiadania napisanego przez Kristen Roupenian i opublikowanego w „The New Yorker” w 2017 roku.

Fogel przeczytała to opowiadanie w momencie, gdy zrobiło ono pierwszy furorę, i powiedziała, że ​​jej pierwsze reakcje były następujące: „To niesamowite opowiadanie. Dlaczego wszyscy są z tego powodu tak wściekli?

„Dużo myślę o tym, że było to medium, w którym została opublikowana” – powiedziała Bargelheuser.de podczas ekskluzywnego wywiadu. „The New Yorker” nie jest znany z publikowania artykułów o randkach 20-letnich kobiet. Takie historie są zwykle odrzucane lub przynajmniej umieszczane w księgarni w wyśmienitym dziale kanonicznym.

Dodała: „Myślę więc, że fakt, że została napisana w ten ściśle literacki sposób, ale dotyczyła czegoś tak przenikliwego emocjonalnie dla kobiet, a jednocześnie na tyle literackiego, że znalazła się w „The New Yorker”, w pewnym sensie wepchnął kobiece doświadczenia w przestrzeń powietrzną wielu mężczyzn i osób starszych, co spowodowało wówczas wiele dramatów”.

Czy Człowiek-Kot jest oparty na prawdziwej historii?

Emilia Jones as Margot and Nicholas Braun as Robert in Cat Person

Emilia Jones jako Margot i Nicholas Braun jako Robert w filmie „Człowiek-kot”. StudioKanał

Teraz sprawy się nieco komplikują.

Chociaż opowiadanie „Człowiek-Kot” nie było w sposób wyraźny oparte na prawdziwych wydarzeniach, Alexis Nowicki zauważyła kilka spójności w jej własnym życiu i poprzednim związku – który, jej zdaniem, był w rzeczywistości w dużej mierze pozytywnym doświadczeniem.

Roupenian przyznała później, że wiedziała o Nowickim, a szczegóły, których dowiedziała się na jej temat z mediów społecznościowych, posłużyły za „punkt wyjścia” dla tej historii, ale utrzymywała, że ​​jest to w dużej mierze dzieło fikcyjne.

Jest tak jeszcze bardziej w przypadku filmu, który dodatkowo zmienia i rozszerza szczegóły opowiadania.

Jak to ujął Fogel: „Historia Kristen to fikcja inspirowana przeżyciami, które przeżyła, jak każda inna fikcja. Następnie Michelle [Ashford, scenarzystka] zaadaptowała historię Kristen, a ja zaadaptowałem scenariusz Michelle na podstawie historii Kristen. Jest więc wiele, wiele poziomów odległości.

„Jestem więc pewien, że ta adaptacja piątej generacji ma niewiele wspólnego z czymkolwiek, czego doświadczyła Kristen lub [Nowicki]. W tym momencie to zupełnie inna sprawa.

Mówiąc szerzej o debacie, jaka wywiązała się po publikacji artykułu Nowickiego, dodała: „To znaczy, dla mnie było to jak medytacja nad naturą pisarstwa beletrystycznego. Myślę, że ludzie naprawdę postrzegali Człowieka-Kota jako... to prawie tak, jakby ludzie mieli blokadę, gdy postrzegali go jako fikcję.

„Jakby widzieli to, gdy pisarz właśnie pisał. Ludzie wciąż bez przerwy nazywają tę historię „artykułem”. Nawet to zrobiłem. Po prostu zapominam. Wszyscy nazywają to artykułem, bo uważają, że to rodzaj kobiecego wpisu na blogu, a nie fikcji napisanej przez trzydziestokilkuletnią kobietę, która czerpie pewne doświadczenia ze swojego młodego życia.

„Zatem pogląd, że to tylko zdemaskowanie jednej osoby, nie jest już tym, czym był kiedykolwiek. Interesujące jest dla mnie, że w ten sposób później powstała narracja i myślę, że właśnie dlatego zrodziło to pytania o to, skąd czerpią inspiracje autorzy fikcji.

„Jako osoba, która napisała książkę, czerpię małe fragmenty z ludzi, rzeczy, świata, Instagrama, Google, wiesz – to mniej więcej taki proces. Ale myślę, że ponieważ ta historia jest tak poruszająca dla ludzi, gdy jest ktoś inny, kto w pewnym sensie skreślił diagram Venna, po prostu mieli poczucie własności.

Czym różni się Człowiek-Kot od oryginalnego opowiadania?

Jak każda adaptacja filmowa, nowy film różni się od oryginalnego opowiadania pod wieloma względami – dodaje kilka postaci, rozwija pewne szczegóły, a nawet tworzy zupełnie nowy trzeci akt, który kontynuuje się po zakończeniu opowiadania.

Mówiąc – bez spoilerów – o decyzji o dodaniu nowego zakończenia, Fogel wyjaśniła: „Dodana przez nas sekcja była momentem, w którym można w pewnym sensie poznać historię Roberta i rzuca ona światło na to, jak bardzo różniła się ta historia od jej historii.

„Ale do tego czasu sytuacja nasiliła się w taki sposób, że moim zdaniem jest to przestroga na temat tego, co może wyniknąć z braku komunikacji, ale także tego, co może wyniknąć z niezrozumienia historii drugiej osoby z perspektywy płci. Podobnie jak mężczyźni, którzy nie rozumieją strachu, jaki kobiety wnoszą w każdą sytuację, stanowi problem, tak samo mężczyźni, którzy nie rozumieją własnej siły, w pewnym sensie mogą być problemem.

„Kobiety, które nie panują w pełni nad swoją sprawczością lub seksualnością, nie są ich winą, ale jest to czynnik, który może na przykład podsycać gniew mężczyzn. To wszystko po prostu żywi się sobą. A kiedy coś jest dysfunkcyjne, może stać się naprawdę wyraźne i niebezpieczne, no wiesz, więc w najlepszym wypadku może być niezręczne, a w najgorszym niebezpieczne.

Tymczasem Fogel powiedziała, że ​​ma nadzieję, że dodając to zakończenie i rozszerzając inne sekcje, film odejmie dyskusję od pierwotnego dyskursu, który nastąpił po publikacji historii Roupenian.

„Myślę, że ludzie byli w pewnym sensie wyczerpani tą debatą, a chęć zmiany historii lub oparcia jej na niej i dodania kolejnego rozdziału wynikała z tego, że moim zdaniem nie trzeba powtarzać tej samej debaty, którą już odbyliśmy; musimy przeprowadzić inną debatę.

„A jeśli ten film zaprasza mężczyzn do rozmowy, oferując im inne spojrzenie na jednego z bohaterów tej rozmowy i bardziej humanitarne spojrzenie, dzięki któremu mogą ich zaprosić do zobaczenia w nim rzeczy, które chcemy, żeby zobaczyli i zobaczenia w nim siebie, to dobrze”.

„Cat Person” już w kinach. Sprawdź więcej naszych relacji filmowych lub odwiedź nasz Przewodnik telewizyjny i Przewodnik po transmisjach strumieniowych, aby dowiedzieć się, co jest emitowane.

kino dramat anime science-fiction komedia filmy dokumentalne