Póki czekamy Z aby powrócić z długo oczekiwanym czwartym sezonem, MGM ma nową serię horrorów, aby wypełnić czas. Instytut , ośmioodcinkowy serial oparty na Stephena Kinga powieść pod tym samym tytułem z 2019 r. będzie miała premierę w przyszłym tygodniu i uzupełni katalog, który zawiera już takie tytuły jak Chapelwaite , Uśmiech 2 , I Ciche miejsce: dzień pierwszy . Nie jest niespodzianką, że MGM podążyło za Kingiem, biorąc pod uwagę mnóstwo adaptacji, nad którymi obecnie pracujemy, począwszy od filmu Prime Video Carrie seria do Edgara Wrighta adaptacja Biegający Człowiek .
O czym jest „Instytut”?
Po tym, co można określić jedynie jako najbardziej rozdzierający cover Tears For Fears odtwarzający sekwencję tytułową serialu, poznajemy Luke’a Ellisa ( Joe Freemana , syn Sherlocka gwiazda Martina Freemana ), nastoletni geniusz wykazujący niejasno telekinetyczne moce – lub, jak nazywa się je serial, TK. Nie minie dużo czasu, a zostaje porwany z domu i wysłany do tytułowego Instytutu, prowadzonego przez wyglądającego na znudzonego Mary-Louise Parker i pełne inne dzieci są torturowane, aby zwiększyć swoje nadprzyrodzone zdolności .
Śledząc podróż Luke’a, by uciec przed słabo zawoalowanym komentarzem na temat dzieci w klatkach, poznajemy także Bena Barnesa Tima Jamiesona, były policjant, który trafia na drugi koniec świata, próbując uciec przed tragedią . Kiedy obejmuje stanowisko nocnego kołatki w małym miasteczku graniczącym z Instytutem, szybko odkrywa, że coś jest nie tak, co wysyła go na kurs kolizyjny z siłą większą niż wszystko, co jest w stanie zrozumieć.
„Instytut” nie dorównuje dziedzictwu Stephena Kinga
Joe Freemana as Luke EllJest strapped into a chair for an experiment in Instytut
Zdjęcie za pośrednictwem MGMNa papierze koncepcja wydaje się świetna — w końcu King zasłynął dzięki tyłowi innego nastoletniego telekinetyka z Carrie . Potencjał do komentowania obecnego stanu świata, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, jest gotowy do wykorzystania, a MGM przygotowało imponującą grupę aktorów do swojej wersji powieści z 2019 roku. Niestety, Instytut pomija jeden kluczowy element: zrozumienie wrzącego napięcia dzięki temu najlepsze historie Kinga działają.
Pomimo faktu, że moja empatia nie była w stanie znieść sekwencji tortur Luke'a w celu aktywowania ukrytych mocy telepatycznych (lub TP), w żadnym momencie nie czułem, że serial zmierza ku czemuś lub że obawiałem się tego, co stanie się ze wszystkimi dziećmi uwięzionymi w Instytucie. Z braku lepszego słowa cała seria sprawia wrażenie pustej, z nieuniknionym, niezmiennym złem wiszącym niejasno nad wszystkim, choć tak naprawdę nigdy nie wpływającym na narrację. Napięcie, jakie zwykle odczuwa się czytając powieść Kinga, jest prawie całkowicie nieobecne , resztę zrzucono na barki nastolatków, którzy zmuszeni są sami dźwigać całą historię.
„Dorosła obsada Instytutu psuje całe przedstawienie
Mary-Louise Parker as Ms. Sigsby about to sit at her desk in Instytut
Zdjęcie za pośrednictwem MGMTo z pewnością nie pomaga Instytut młodsi członkowie zespołu osiągają o milę lepsze wyniki niż dorośli. Parker czuje się żałośnie źle obsadzona w serialu pełnym zdolnych aktorów , I even with Roberta Joy'a I Juliana Richingsa Podnosząc luz w roli dwóch uroczo złowrogich pracowników Instytutu, to, co King stworzył jako niesamowity komentarz na temat tego, jak społeczeństwo indoktrynuje nas, abyśmy biernie akceptowali zło, staje się w rezultacie całkowicie bezzębne. (Nie pomaga to, że serial celowo zmienia los pani Sigsby z powieści, aby pozostawić sprawę otwartą na drugi sezon, który nieuchronnie nigdy nie nadejdzie.) Mike’a Flanagana mogło udowodnić, że historia Stephena Kinga niekoniecznie musi być przerażająca Życie Chucka , ale jest także odpowiedzialny za koszmarne paliwo, jakim jest Doktor Sen .
I chociaż Barnes robi, co w jego mocy, aby dać Timowi trochę życia jako drugoplanowej postaci serialu, nawet nijakość Instytutu wydaje się lepsza niż próba dbania o jego połowę narracji. Za wszystko, co go kochałam, odkąd zakochałam się w nim w dzieciństwie Opowieści z Narnii , jest otoczony aktorami, którzy nie są w stanie osiągnąć nawet połowy tego, co on osiąga historia, która wprawia go w boleśnie nudne kręgi dopóki w końcu nie ma możliwości zderzenia się z Lukiem.
47 lat temu ukazał się najlepszy horror Stephena Kinga – a Hollywood musi przestać próbować go adaptować
Dlaczego postapokaliptyczny epos Kinga jest projektem najtrudniejszym do adaptacji?
Posty 65 Przez Collier Jennings 4 lipca 2025 rTo nie znaczy Instytut wszystko jest stratą. Freeman wyraźnie wzoruje się na obojgu rodzicach, tworząc porywającą kreację co łączy w sobie średnią historię serialu. Ta rola z pewnością udowadnia, że warto go oglądać, a zwłaszcza pomaga podnieść poziom występów i tak już imponujących starszych aktorów Fiona Lairda I Jane Luk jako dwaj sojusznicy Luke’a. Reszta pracowników Instytutu również z nawiązką rekompensuje Parker, zwłaszcza wyglądającą, jakby nie chciała tam być Jasona Diaza jako krzepki opiekun uczniów Tony. Szkoda, że żaden z nich nie mógł napiąć mięśni w serii godnej ich talentu.
Ostatecznie, Instytut Jest dowód na to, że nie każda historia Stephena Kinga musi trafić na duży ekran . W pismach Kinga panuje mrożący krew w żyłach niepokój, którego żaden obraz nie jest w stanie w pełni odzwierciedlić, zwłaszcza jeśli chodzi o bardziej mózgowe koncepcje. Wydaje się, że bardzo niewielu filmowców rozumie ten fakt – w tym momencie głównie Mike Flanagan – i niemal żałuję, że studia po prostu pozwalały śpiącym psom kłamać. Nigdy nie strącisz Carrie z pozycji królowej TK.
Instytut Premiera w MGM 13 lipca.
10 /10