Jeśli chodzi o slashery, nikt nie doprowadził do perfekcji tradycyjnej formy Halloween . Przed Freddym, Jasonem, Chuckym czy Leatherfacem Michael Myers ustalił szablon swoją tajemniczą naturą, cichym, drapieżnym charakterem i historią, która pozwala na dowolną interpretację. Doprowadziło to do powstania serii pełnej naprzemiennych linii czasowych, różnych podejść do głównego złoczyńcy i poczucia wolności w podążaniu za dowolnym kierunkiem horroru, zgodnie z wyborem zespołu kreatywnego.
The Halloween filmy, zwłaszcza te wydane w XX wieku, znalazły się zarówno pod wpływem współczesnego krajobrazu horroru, jak i pod jego wpływem, w dużej mierze ze względu na to, jak wiele z nich różni się od siebie. Niezależnie od tego, czy Myers jest dzieckiem z trudnego dzieciństwa, które stało się nieuniknionym wytworem swojego otoczenia, opętanym pionkiem większego starożytnego spisku, czy po prostu niepoznawalnym ucieleśnieniem zła, każdy film o Halloween wnosił do serii coś nowego, na dobre i na złe .
7 „Halloween: Klątwa Michaela Myersa” (1995)
Wyreżyserowane przez Joe Chappelle'a
Doktor Loomis (Donald Pleasence) i Tommy Doyle (Paul Rudd) w filmie „Halloween: Klątwa Michaela Myersa”
Zdjęcie za pośrednictwem Dimension Films
The final installment of what has been dubbed the ‘Cult of Thorn Trilogy’, Halloween: The Curse of Michael Myers daje ostateczną odpowiedź na tajemniczą naturę Michaela i sposoby przetrwania pozornie śmiertelnych obrażeń. Nie tylko dr Loomis ( Donalda Pleasance’a ) i Tommy'ego Doyle'a ( Paweł Rudd ) po powrocie odkrywają, że Michael jest człowiekiem zmanipulowanym w sposób nadprzyrodzony przez Kult Ciernia, tajną organizację, która organizuje zabijanie rodzin w celu złożenia ofiar podczas święta Samhain.
Halloween: The Curse of Michael Myers to film, który został bardzo wyraźnie zmieniony po kiepskich reakcjach podczas testów, a ostatnie 20 minut zostało całkowicie zmienione w stosunku do zamierzeń twórców filmu. Niezależnie od tego, który fragment wybierzesz, film będzie nieruchomy bezsensowny bałagan, który kończy się dokuczliwą kontynuacją, która na szczęście nigdy nie wyszła z ziemi . W każdym razie był to debiut fabularny Paula Rudda, więc i tak wywarł pozytywne wrażenie.