Fani Jamesa Bonda będą mieli nie lada gratkę – ITV udostępni wszystkie 25 007 filmów na swoich kanałach linearnych i nadrobi zaległości za pośrednictwem ITVX – po raz pierwszy filmy o Bondzie będą dostępne na platformie streamingowej AVOD w Wielkiej Brytanii.
Każdy film będzie można oglądać w ITV przez 30 dni po transmisji, począwszy od Goldfingera z 1964 r., który zostanie wyemitowany w poniedziałek 4 marca w ITV4.
ITVX zaoferuje także widzom szeroką gamę treści związanych z agentem 007, w tym pełnometrażowe filmy dokumentalne „Wszystko albo nic: nieopowiedziana historia 007” i „Być Jamesem Bondem: Historia Daniela Craiga”.
Czy jest zatem lepszy czas na przemyślenie wszystkich spraw związanych z Bondem? A czy jest na to lepszy sposób, niż spojrzenie wstecz na każdy film o Bondzie, aby coś zaoferować Bargelheuser.de ostateczny ranking filmów o agencie 007.
Od zawrotnych wzlotów po rozczarowujące upadki – spoglądamy wstecz na ponad 60 lat Bonda na dużym ekranie – więc zapnij pasy i przygotuj się na przejażdżkę, bo nie ma fotela katapultowego!
Każdy film o Jamesie Bondzie uszeregowany jest od najgorszego do najlepszego
25. Diamenty są wieczne (1971)
Getty'ego
Panika wybuchła po mieszanym, krytycznym przyjęciu wzniosłego filmu W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości, a producenci Bonda Albert R. Broccoli i Harry Saltzman nie tylko dołożyli wszelkich starań, aby przekonać zmarłego głównego bohatera Seana Connery’ego do ponownej roli agenta 007 po jednorazowej roli George’a Lazenby’ego, ale także porzucili prostolinijny ton i dojrzałość emocjonalną poprzedniego filmu na rzecz szerokich komicznych skowronków.
Efektem końcowym jest najmniej znaczący i najmniej satysfakcjonujący występ w historii serii – chociaż żaden film o agentze 007 nie jest całkowicie bezwartościowy, a Diamenty są wieczne przynajmniej mogą pochwalić się parą niezapomnianych złoczyńców w postaci przerażającego pana Winta (Bruce Glover) i pana Kidda (Putter Smith).
24. Człowiek ze złotym pistoletem (1974)
Getty'ego
Drugi występ Rogera Moore'a w roli agenta 007 to tak naprawdę występ jednego z najlepszych złoczyńców Bonda w historii Francisco Scaramangi, eksperta zabójcy Christophera Lee, nie wspominając o jednym z najlepszych w historii finałowych pojedynków, w których Bond mierzy się z tytułowym złym facetem w upiornym wesołym miasteczku. Ale pomijając te oszczędności, TMWTGG czuje się zmęczony i pozbawiony inspiracji – reorganizacja franczyzy nastąpi po trzyletniej przerwie ze Szpiegiem, który mnie kochał – a Moore wydaje się nieswojo grać Bonda, który bardziej przypomina bardziej brutalną wersję tej postaci Seana Connery’ego.
23. Śmierć innego dnia (2002)
WOREK
Choć ma reputację najbardziej burzliwego filmu Pierce’a Brosnana, „Die Another Day” już w pierwszej godzinie podejmuje próbę zepchnięcia agenta 007 na niezbadane terytorium – coś, co zrobiły później filmy z Danielem Craigiem i spotkały się ze znacznie większym uznaniem krytyków – podczas gdy Bond jest przetrzymywany w niewoli i torturowany, a także wyłania się z blizn fizycznych i emocjonalnych. Ale wszystko to zostaje zapomniane, a wiarygodność filmu zostaje utracona w absurdalnej drugiej połowie, która przedstawia lodowe pałace, lasery, niewidzialne samochody i wątpliwą fabułę związaną ze zmianą rasy złoczyńcy. Brosnan zasłużył na coś lepszego dzięki swojemu łabędziemu śpiewowi.
22. Zabójczy widok (1985)
Getty'ego
To dość dziwny trend, że ostatni występ aktora Bonda w roli agenta 007 jest często jego najsłabszym momentem i pojawia się ponownie w „Zabójczym widoku”, lekkim występie, który nie jest pozbawiony dobrych stron – Christopher Walken dający typowo niecodzienny występ jako nazistowski superżołnierz Max Zorin, Grace Jones pożerająca ekran jako jego popleczniczka MayDay, Patrick Macnee emanujący czystym urokiem jako sojusznik Bonda, Sir Godfrey Tibbett – ale nie może uciec od faktu, że jego główny bohater dobiega 60 lat i teraz jest zupełnie niewiarygodnym bohaterem akcji.
21. Kwant ukojenia (2008)
Danjaq, LLC, United Artists Corporation, Columbia Pictures Industries, Inc
Debiut Daniela Craiga w roli Bonda zadziwił widzów bardziej ugruntowanym, złożonym portretem agenta 007 i jego wcześniej fantastycznego świata, ale kontynuacja miała trudny początek.
Nie, nie mówimy o tym zapierającym dech w piersiach tytule – zaczerpniętym z jednego z opowiadań Iana Fleminga – ale o fakcie, że w wyniku strajku scenarzystów QoS rozpoczęło zdjęcia bez gotowego scenariusza, co pokazało się w głęboko nierównym produkcie końcowym, któremu brakuje fascynującej historii Bonda i naprawdę świetnego złoczyńcy, z którym mógłby się zmierzyć.
Film w pewnym sensie działa, stwierdził sam Craig w filmie dokumentalnym „Być Jamesem Bondem” z 2021 roku. To nie jest Casino Royale i tak zawsze miało być… To było jak […] syndrom drugiego albumu.
20. Widmo (2015)
Metro-Goldwyn-Mayer Studios Inc., Danjaq, LLC i Columbia Pictures Industries
Fani Star Treka zwykli przysięgać, że wszystkie filmy z tej serii o numerach nieparzystych są rozczarowane i coś podobnego dotyczy filmów z Danielem Craigiem Bondem: po dublecie Casino Royale/Quantum of Solace najpierw następuje wysublimowany Skyfall, a następnie nadęty Spectre, który potyka się, próbując w nieprawdopodobny sposób powiązać wydarzenia z czterech poprzednich filmów za pomocą Blofelda Christopha Waltza (teraz z jakiegoś powodu wymyślonego na nowo jako dawno zaginiony przybrany brat Bonda) i widzi, jak przygnębiony Craig – który podczas kręcenia doznał poważnej kontuzji – wydaje się zmagać się z bardziej fantastycznym tonem filmu i bezwładną kulminacją.
Pierwotnie przewidywano, że Craig odejdzie z serii, swoim ostatnim występem w roli Bonda zasługiwał na coś lepszego – i chociaż zajęło mu to więcej czasu, niż planowano, w końcu mu się to udało.
19. Ośmiornica
Getty'ego
Tylko kilka filmów o Bondzie naprawdę rozczarowuje i choć my pozostajemy w dolnej części tego rankingu, „Ośmiorniczka” to naprawdę zabawna igraszka, oferująca niezapomnianego złoczyńcę w postaci grzecznego, złowrogiego Kamala Khana Louisa Jordana, znakomitą kreację Maud Adams jako tytułowej bohaterki filmu, absolutnie szalony zwrot Stevena Berkoffa w roli radzieckiego generała Orłowa oraz większą niż zwykle rolę naszego ukochanego Q (Desmonda) Llewelyna). W filmie jest także kilka zapadających w pamięć scenografii, od początkowego polowania na 009 i morderstwa 009 po Bonda Rogera Moore'a rozbrajającego bombę atomową w przebraniu klauna (sekwencja, co zaskakujące, rozegrana niemal całkowicie bezbłędnie).
18. Tylko dla Twoich oczu
Getty'ego
Sprowadzenie Bonda z powrotem na Ziemię – dosłownie – po małpich wyczynach Moonrakera z Gwiezdnych Wojen, „Tylko dla twoich oczu” jest prawdopodobnie najprostszą częścią serii Rogera Moore’a i choć tradycyjnie kojarzy się go z pienistszymi daniami, ten (nieco) bardziej szorstki wpis naprawdę działa na wyobraźnię, a Carole Bouquet hipnotyzuje jako żądna zemsty sierota Melina Havelock i Topol tworzący zabawną ekranową współpracę z agenta 007.
Ponadto FYEO oferuje interesującą odmianę zwykłej roli powracającego sojusznika, generała Gogola (Walter Gotell), który pracuje przeciwko MI6, aby odzyskać filmowego MacGuffina, skradziony ATAC (automatyczny komunikator ataku celowniczego).
17. Księżycowy gracz
Getty'ego
Akcja mocno trzyma w napięciu i chociaż Moonraker jest w momentach, w których Bond jest absolutnie najgłupszy – pomimo wszystkich absurdalnych wybryków w przestrzeni kosmicznej, bezlitosny zabójca Szczęki zakochuje się i dostrzeżenie jego błędów jest najgorszym momentem filmu – w rzeczywistości jest o wiele bardziej znaczący, niż wielu sądzi.
Pierwsza połowa filmu jest doskonała, na równi z jego bezpośrednią poprzedniczką Szpieg, który mnie kochał, dostarczając szereg zapadających w pamięć sekwencji – Corinne (Corinne Cléry) ścigana przez parę żarłocznych psów, spotkanie Bonda z wirówką – gdy agent 007 Rogera Moore’a mierzy się z miejskim złoczyńcą Michaela Lonsdale’a, Hugo Draxem, który dostarcza jednych z najlepszych jednowierszowych złoczyńców Bonda historii (Panie Bond… przeciwstawia się pan wszystkim moim próbom zaplanowania dla pana zabawnej śmierci.).
W przypadku wygłupów science fiction, które nastąpią, Twój przebieg może się różnić, ale spróbuj powstrzymać uśmiech, gdy Q (Desmond Llewelyn) wygłosi tę próbę ponownego wejścia w kulminacyjnym momencie filmu.
16. Nie czas umierać
MGM
Być może najbardziej kontrowersyjna odsłona serii w historii serii, z reakcjami fanów na wybuchowe zakończenie, od oburzenia po tych, którzy czuli, że zabicie agenta 007 Craiga stanowiło odpowiednie pożegnanie z jego tragicznym podejściem do bohatera, „No Time to Die” nie osiągnęło szczytów najlepszych występów aktora w roli Bonda, ale stanowiło wyraźny postęp w stosunku do swojego luźnego poprzednika.
Chociaż, podobnie jak Spectre, niektóre z jego bardziej dziwacznych elementów nie integrują się całkowicie z bardziej ugruntowanym światem Craiga Bond, gdzie kulminacyjnym momentem jego epoki jest głębsze niż kiedykolwiek zagłębienie się w człowieczeństwo tajnego agenta i jego wrażliwość, a nawet danie mu rodziny – w końcu czegoś, o co można walczyć, żyć i za co umierać, poza samą królową i ojczyzną.
Kiedy już to zobaczysz, trudno sobie wyobrazić, jak inaczej mogłaby zakończyć się era Craiga – samo to, że torturowany szpieg odjeżdża o zachodzie słońca z Madeleine Léi Seydoux (znowu), tym razem z małą Mathilde (Lisa-Dorah Sonnet) na pokładzie, nie byłoby tak satysfakcjonujące.
Biorąc to pod uwagę, niech ktokolwiek następny wymyśli Bonda na swój własny sposób – a może nawet wprowadzi na nowo trochę więcej żartobliwego humoru. W końcu jest to franczyza, która zawsze prosperowała dzięki wymyślaniu na nowo.
15. Jutro nie umiera nigdy
WOREK
Drugi występ Pierce'a Brosnana w roli Bonda może nie do końca odzwierciedla błyskotliwość jego debiutu, ale mimo wszystko jest to naprawdę niezły czas, a sam mężczyzna jest w doskonałej formie, gdy mierzy się ze skorumpowanym baronem medialnym Elliotem Carverem (Jonathan Pryce).
Od ambitnej sekwencji początkowej – w której 007 wzbija się w przestworza, aby zapobiec katastrofie nuklearnej – to dwie godziny szalonej zabawy wypełnione niektórymi z najbardziej pamiętnych sekwencji w całej serii (Bond bierze udział w pościgu samochodowym, prowadząc swoje BMW zdalnie sterowane z tylnego siedzenia) i postaciami drugoplanowymi (przede wszystkim jest to profesjonalny zabójca Vincenta Schiavellego, doktor Kaufman).
Co więcej, wprowadzając dawną miłość Bonda, Paris Carver, TND stanowi godną uwagi próbę sprzed Daniela Craiga, aby dodać postaci Bonda większej złożoności emocjonalnej.
14. Świat to za mało
Getty'ego
Zdecydowanie niedoceniany (podobnie jak ogólnie Bond Brosnana), kiedy większość ludzi myśli o „Świat to za mało”, po prostu nie mogą przejść obojętnie obok Denise Richards obsadzanej w roli naukowca nuklearnego o nazwisku Doktor Christmas Jones. Ale ta trzecia przygoda Pierce'a ponownie zapowiada erę Craiga, gdy próbował opowiedzieć historię postaci z nieco większą głębią na tle eksplozji, dzikich pościgów i kolorowych złoczyńców, gdy 007 zakochuje się w Elektrze King granej przez Sophie Marceau i zostaje przez nią zdradzony – są tam cienie Vesper Lynd – przez co doznaje złamania serca i poważnej kontuzji ramienia.
Do tego dochodzi subtelne, wzruszające pożegnanie z weteranem franczyzy Desmondem Llewelynem, Robbie Coltrane świetnie się bawiący jako wróg Bonda Valentin Zukovsky i pościg łodzią po Tamizie – czego tu nie lubić?
13. Żyje się tylko dwa razy
Mimo wszystkich udanych wysiłków na rzecz odnowienia i ożywienia serii, era Craiga w serii Bond uznała, że istnieją pewne tropy i postacie, do których zawsze warto powracać – w tym arcy-nemezis agenta 007 Ernst Stavro Blofeld.
Chociaż postać ta faktycznie zadebiutowała – twarzą niewidoczną – w „Pozdrowienia z Rosji”, to w ostatnim filmie z początkowej serii pięciu filmów Seana Connery’ego poznaliśmy Blofelda, granego przez niezwykle przerażającego Donalda Pleasure’a w wykonaniu, którego żaden z jego następców nigdy nie poprawił. I chociaż wszystkie cztery poprzedzające go premiery Bonda to prawdopodobnie mocniejsze, bardziej spójne filmy – a niektóre aspekty potraktowania kultury japońskiej w filmie sprawią, że większość współczesnych widzów się skrzywi – „Żyje się tylko dwa razy” jest cudownie szalony i nieskrępowany, a wydrążona jaskinia Spectre’a w wulkanie stała się już legendą (i bezlitosną parodią).
12. Piorun
Getty'ego
Wciąż jeden z największych kasowych filmów o Bondzie, po uwzględnieniu inflacji, Thunderball zainspirował się jedną z bardziej skandalicznych powieści Iana Fleminga, aby wyprodukować prawdopodobnie pierwszy hitowy film o Bondzie, opowiadający historię o SPECTRE trzymającym NATO dla okupu za pomocą dwóch porwanych bomb atomowych, zapewniających poczucie zasięgu i wielkości, jakich nie oferowały jego (nieco) bardziej ugruntowane poprzedniczki.
Choć wodny charakter scen akcji oznacza opóźnienia w niektórych sekwencjach, niewiele więcej jest ospałego w tym kolorowym filmie z 1965 roku, w którym Sean Connery w swojej charyzmie mierzy się z wielkim złoczyńcą wszech czasów w Emilio Largo z przepaskami na oczach Adolfo Celiego („Chcesz rzucić na mnie złe oko, co?”) i romans z dwiema najbardziej zapadającymi w pamięć głównymi bohaterkami serii w postaci Domino Claudine Auger i nikczemność Luciany Paluzzi Fiona Volpe.
Nieoficjalny remake filmu – „Nigdy nie mów nigdy” z 1983 r., wyprodukowany w ramach sporu prawnego dotyczącego praw do oryginalnego tomu Fleminga – też daje sporo frajdy – ale pozostaje to ostateczną ekranizacją książki.
11. Doktor nr
Bulwar Zachodzącego Słońca/Corbis za pośrednictwem Getty Images
Tam, gdzie wszystko się zaczęło – w porównaniu z tym, co nastąpiło później, Doktor No z 1962 roku jest stosunkowo skromną propozycją, w której większość filmu przedstawia śledztwo Bonda w sprawie zniknięcia kolegi-szpiega. Jednak jego prostota jest atrakcyjna w porównaniu z bardziej ostentacyjnymi propozycjami, które nastąpiły później, a ostatnim aktem filmu jest klasyczny Bond, którego podróż 007 do rezydencji tytułowego złoczyńcy w Crab Key przenosi zarówno jego, jak i widzów do science-fiction świata mechanicznych smoków, obłąkanych superzłoczyńców i ekstrawaganckich ściśle tajnych kwater głównych.
Jednak zarówno wtedy, jak i teraz największą zaletą filmu jest gra Seana Connery’ego – choć jego Bond jest być może nieco mniej opanowany niż później, jego twórczość pozostaje jednym z najbardziej pewnych siebie i charyzmatycznych debiutów postaci, jakie zobaczysz.
W filmie pełnym kultowych momentów – między innymi Honey Ryder Ursuli Andress wynurzającej się z oceanu – to wprowadzenie do Bonda, Jamesa Bonda, jest bez wątpienia tym wyjątkowym. W tym momencie wszyscy zakochaliśmy się w tej postaci, filmie i serii.
10. Żyj i pozwól umrzeć
Getty'ego
Pierwszy film Rogera Moore’a w roli Jamesa Bonda 007 jest także jednym z jego najlepszych – choć niektóre jego późniejsze wysiłki, a w szczególności szerokie poczucie humoru, zwykle dzielą fanów, lekkość Moore’a wniosła nową energię do serii, która po „nieudanej” próbie zastąpienia Seana Connery’ego desperacko potrzebowała nowego głównego bohatera, który nie tylko przejmie stery, ale także uczyni postać i serię swoimi własnymi.
Pojawienie się Moore'a zmienia zarówno Bonda, jak i świat, w którym żyje – nie można sobie wyobrazić innego aktora Bonda zajmującego tutaj jego miejsce, ponieważ prowadzi nas przez bardziej komiksową, ale nie mniej wciągającą wersję wszechświata 007, który wciąż jest jednak pełen niebezpieczeństw, emocji i urzekających złoczyńców.
Live and Let Die oferuje nam trzech najbardziej zapadających w pamięć antagonistów Bonda w postaci złowrogiej trifecty (a raczej kwartetu) Kanangi / Mr Big (znakomity Yaphet Kotto), Tee Hee (Julius Harris) i Barona Samediego (Geoffrey Holder) – i oczywiście jednego z najbardziej zapadających w pamięć Piosenki tematyczne z Jamesem Bondem , dzięki wysiłkowi Wingsa, podobnie jak głównego bohatera filmu, będąc jednocześnie wystarczająco podobnym do swoich poprzedników, a jednocześnie dostarczając czegoś świeżego i nowego.
9. Żywe światło dzienne
Bulwar Zachodzącego Słońca/Corbis za pośrednictwem Getty Images
Od jednego debiutu do drugiego i chociaż pojawienie się Rogera Moore'a na scenie dało Bondowi bardzo potrzebny zastrzyk adrenaliny, 12 lat i siedem filmów później seria ponownie wymagała poważnego remontu, aby uniknąć skrzypienia – Bond zawsze działał w cyklach, stawał się większy i bardziej oburzający, zanim wszystko rozebrał i rozpoczął cały proces od nowa, a jeden z najbardziej udanych przykładów tego procesu miał miejsce w 1987 roku w The Living Daylights.
Pragnąc powrotu serii filmowej do korzeni, Timothy Dalton w większości unikał kalamburów i wyrafinowanego humoru swojego poprzednika, ale nigdy nie pozwolił nikomu powiedzieć, że pozbawił blasku i uroku agenta 007 – jego podejście do tej postaci to magnetyczny człowiek czynu, dynamiczna siła popychająca historię do przodu.
Choć w jego debiucie trochę brakuje niedopracowanych antagonistów, ogromnie zyskuje na ekranowej chemii Daltona z Karą Milovy w roli Maryam d'Abo, co jest jednym z bardziej przekonujących romansów w serii – w istocie jednym z niewielu igraszek Bonda z płcią przeciwną, które w ogóle można nazwać romansem. Zgrabny, stylowy i zaskakująco wrażliwy thriller „The Living Daylights” udowodnił, że Bondowi pozostało jeszcze mnóstwo życia.
8. Licencja na zabijanie
Getty'ego
Jeden z nielicznych filmów na tej liście, który prawdopodobnie cieszy się reputacją, na jaką nie zasługuje, „Licencja na zabijanie” z 1989 r. jest czasami odrzucany jako najgorszy punkt serii – wpis, który za bardzo cofnął się do podstaw The Living Daylights i pozbawił Bonda całego jego przepychu i stylu, próbując konkurować z filmami akcji z lat 80., takimi jak Zabójcza broń. (Fakt, że z powodu niepowiązanych problemów prawnych franczyza miała sześcioletnią przerwę po premierze tego filmu, po czym Timothy Dalton odmówił powrotu w roli Bonda, prawdopodobnie nie pomógł w tym założeniu.)
Tak naprawdę „Licencja na zabijanie” jest bardzo stylowa, pełna dowcipu i dzikiej akcji, jakich można oczekiwać od Bonda w najlepszym wydaniu. Wystarczy obejrzeć sekwencję, w której nasz bohater ucieka z Wavekrest, jeżdżąc boso na nartach po oceanie, a następnie dowodząc hydroplanem, i spróbuj argumentować, że to nie ta seria w najlepszym wydaniu.
Choć prawdą jest, że odchodzi od standardowej formuły, każąc 007 zbuntować się i podjąć misję osobistej zemsty na baronie narkotykowym Franzu Sanchezie (Robert Davi) za okaleczenie jego przyjaciela Felixa Leitera (David Hedison), z perspektywy czasu film wydaje się oczywistym prekursorem niezwykle popularnej ery Daniela Craiga i wywieraniem na nią wpływu, kiedy Bond podejmował się bardziej osobistych zemst niż rzeczywistych misji.
To film o wiele lepszy, niż mogliby sugerować niektórzy krytycy, i bardziej wpływowy, niż prawdopodobnie sądzono.
7. Opady deszczu
Skyfall ©2012 Danjaq, LLC, United Artists Corporation, Columbia Pictures Industries, Inc. Wszelkie prawa zastrzeżone. © MGM
Epoce Craiga nie zawsze udawało się połączyć dawne tropy agenta 007 z nowym, bardziej nowoczesnym spojrzeniem na franczyzę, ale prawdopodobnie najbardziej udaną próbą był Skyfall z 2012 roku, w którym Bond wrócił za kierownicę swojego Astona Martina DB5, po raz kolejny występując u boku Moneypenny (Naomie Harris) i Q (Ben Whishaw) i walcząc z cudownie groteskowym złoczyńcą – w postaci Javiera Raoula Silvy z Bardem.
Jednak co najważniejsze, jest to historia, która wciąż sprawia wrażenie, jakby nie pasowała do żadnej innej epoki Bonda, eksplorująca korzenie naszego bohatera, a także tematy moralnej dwuznaczności i wielkiej osobistej straty (RIP, M Judi Dench).
Wszystko to i uzbrojony w strzelbę Albert Finney szczekający „Witamy w Szkocji!” po wyeliminowaniu dwóch bandytów wkraczających na jego teren. Czego nie kochać?
6. Szpieg, który mnie kochał
Getty'ego
Podobnie jak Connery wcześniej, Roger Moore zaczął dobrze, ale większość zgodzi się, że szczyt jego ery nastąpił wraz z trzecim występem w roli 007.
Kiedy „Człowiek ze złotym pistoletem” z 1974 r. nie był wszystkim, czego oczekiwano, zespół kreatywny Bonda nie spieszył się (bezprecedensowa wówczas trzyletnia przerwa między filmami) i podsumował, tworząc film, który łączył w sobie najlepsze cechy późniejszych filmów Connery’ego – przebojowy rozmach i skalę, ekstrawaganckie scenografie – z lekkością dotyku, jaką wniosło przybycie Moore'a.
Efekt końcowy jest naprawdę niesamowity, ponieważ Bond stara się pokrzyżować plany megalomana Karla Stromberga (twardy Curd Jürgens) i jego planów wykorzenienia świata na powierzchni i założenia nowej cywilizacji pod oceanem, a także spotyka Anyę Amasovą (Barbara Bach), konkurencyjną agentkę, której kochanek Bond zabił podczas poprzedniej misji – wątek ten, głównie dzięki występowi Bacha, nadaje filmowi także atrakcyjności. nieoczekiwanie emocjonalna krawędź.
To wszystko, a także samochód, który jeździ pod wodą, a w „Szczękach” Richarda Kiela to jeden z najbardziej zapadających w pamięć pojazdów ciężkich w serialu. Naprawdę, nikt nie robi tego lepiej!
5. Złote Oko
Keitha Hamshere’a / Getty Images
Debiutancki film Pierce'a Brosnana o agentze 007 stanął przed nie do pozazdroszczenia zadaniem wskrzeszenia serii Bonda po niespotykanej wówczas sześcioletniej przerwie między filmami, po tym, co wówczas uważano za zastój w serialu.
Z perspektywy czasu widać, że niektóre z jego świadomych ukłonów w stronę motywów serialowych wydają się teraz surowe – przypadkowe kobieciarstwo, nadmierne picie i slogany („Wstrząśnięty, ale nie zmieszany!”) to niezbyt subtelne dźgnięcie lub dwa – ale pod każdym innym względem GoldenEye jest doskonałym przykładem miękkiego restartu, zbliżającego Bonda do najlepszych filmów akcji z lat 90., nie tracąc przy tym niczego, co sprawiało, że widzowie wracali w ciągu ostatnich trzech dekad.
Od początku Brosnan jest niewiarygodnie pewny swojej roli głównej, podczas gdy zdradziecki Alec Trevelyan grany przez Seana Beana plasuje się na jednym z największych złoczyńców Bonda wszech czasów, a gwiazda została obsadzona w roli byłego agenta 006 – bardzo ciemnej strony 007 – przez sprytnych producentów po nieudanym przesłuchaniu do Bonda.
Pomimo ostrej konkurencji, zawiera także niewątpliwie najlepszą scenę laboratoryjną Q w długiej historii serii (nie dotykaj tego – to mój lunch!).
4. Goldfinger
Getty'ego
Ekstrawagancka sekwencja poprzedzająca tytuły, dziwaczny pomocnik (prawie niemy, zabójczy Oddjob Harolda Sakaty), dziewczyna Bonda o bardzo sugestywnym pseudonimie (rozsądny pilot „Cipka Galore” Honor Blackman), piosenka przewodnia z zapinaniem pasów (wielka wszechczasów Shirley Bassey), pełen gadżetów samochód (i sceny w laboratorium Q, które je przedstawiły), zawiłe metody tortur, a nawet 007 bawi się ze swoim nemezis w ramach pozornie przyjacielskiej gry… Goldfinger z 1964 roku może nie jest najlepszym filmem o Bondzie wszechczasów – choć z pewnością jest na szczycie.
Jednak Goldfinger jest bez wątpienia najbardziej wyrazistym i wpływowym filmem o Bondzie.
Chociaż jego dwaj poprzednicy niewątpliwie ustanowili wiele tropów franczyzowych, to trzeci występ Seana Connery'ego serial ugruntował swoją formułę, złożoną z listy zakupów zwiniętych powyżej elementów, bez których Bond nie do końca czułby się jak Bond.
Bez Doktora No i Z Rosji z miłością ekranowy Bond nie istniałby, ale bez Goldfingera prawdopodobnie nie przetrwałby tak długo.
3. Z Rosji z miłością
Bulwar Zachodzącego Słońca/Corbis za pośrednictwem Getty Images
Być może kontrowersyjne jest umieszczanie drugiego filmu o Bondzie w reżyserii Seana Connery'ego nad filmem, który nastąpił po nim, ale „Z Rosji z miłością” jest tylko trochę mocniejszy, ostrzejszy i bardziej ekscytujący niż „Goldfinger” – trzymający w napięciu thriller o zimnej wojnie, pełen intryg, przepychu i naprawdę elektryzujących scen akcji.
Szczególnie walka w Orient Expressie pomiędzy Bondem i Donaldem Redem Grantem wciąż robi wrażenie, często jest naśladowana, ale nigdy nie została ulepszona.
Nadal cieszy się uznaniem dzięki występom w prawdopodobnie najlepszej obsadzie w historii serii – a konkurencja jest naprawdę poważna – z Pedro Armendárizem niezwykle magnetycznym w roli sojusznika Bonda Kerima Beya, Vladkiem Sheybalem w roli znakomicie oślizgłego mistrza szachowego i agenta SPECTRE Kronsteena, przerażającej i zdradzieckiej Lotte Lenyi Rosy Klebb oraz, co być może najlepsze, Roberta Shawa, który jest całkowicie hipnotyzujący jako Grant, zabójca SPECTRE – jeden z niewielu wrogów, który naprawdę czuł się jak wiarygodne zagrożenie dla Bonda. Co za występ.
2. Królewskie kasyno
Zdjęcia Kolumbii
To zacięta rywalizacja między tym filmem a Skyfall o najlepsze dzieło Daniela Craiga, ale wpływ, jaki wywarło Casino Royale na premierę w 2006 roku, sprawia, że jest to film ważniejszy, ten, który absolutnie zdefiniował erę Craiga jako 007.
Po chłodnym przyjęciu zarówno poprzedniego filmu z serii – Die Another Day z 2002 roku – jak i (przynajmniej początkowo) obsadzeniu Craiga w roli Bonda, był to punkt zwrotny dla serii i moment, w którym konieczne było ponowne wymyślenie siebie na nowo, w przeciwnym razie groziło jej wyrzucenie na śmietnik historii.
Wszyscy wiemy, co stało się później – Bond po raz kolejny zganił krytyków i ponownie ugruntował swoją pozycję głównego gracza w świecie współczesnych hitów kinowych, pozbywając się wszystkiego, co kiedyś mogło wydawać się świętością (żarty! Gadżety! „Rodzina agentów 007” Moneypenny, Q i in.) i uwalniając ożywioną wersję postaci granej przez stanowczego, ale sympatycznego Craiga.
Nasza przewaga została odpowiednio wsparta w debiucie agenta 007 sensacyjną rolą Evy Green w roli Vesper Lynd i absolutnie magnetycznego Madsa Mikkelsena w roli nikczemnego Le Chiffre.
Biorąc szkielet pierwszej powieści o Bondzie Iana Fleminga i budując wokół niego thriller akcji, który momentami wydawał się naprawdę niebezpieczny i nieprzewidywalny, było to najbardziej ekscytujące i wymagające wyzwanie, jakie wydawało się serii od lat. Nieważne, że era Craiga, Casino Royale to jeden z najlepszych filmów o Bondzie w historii.
1. W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości
Bulwar Zachodzącego Słońca/Corbis za pośrednictwem Getty Images
Fani Bonda mieli cały czas na świecie, aby ponownie ocenić „W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości” – cóż, co najmniej pół wieku – i na przestrzeni lat powszechny konsensus co do jedynego występu George'a Lazenby'ego w roli agenta 007 radykalnie się zmienił.
Kiedyś uważany za niewypał i zawstydzającą anomalię, która mogłaby pogrążyć serię, gdyby producenci nie wyłożyli wymaganej gotówki, aby zwabić Seana Connery'ego do powrotu na kolejną część, czas okazał się łaskawy dla OHMSS, który obecnie jest uważany przez wielu za najlepszy film o Bondzie ze wszystkich, zarówno porywający thriller z sekwencjami akcji w reżyserii Petera Hunta, jak i tragiczną historię miłosną ożywioną przez dwóch głównych bohaterów, George'a. Lazenby’ego i Diany Rigg.
Zwłaszcza twórczość Lazenby'ego zyskała przez lata wiele zwolenników, ale pamięć zawodzi – jego status jedynego Bonda najwyraźniej doprowadził do błędnego przekonania, że jego rola tutaj nie wypaliła lub że film mógłby być jeszcze lepszy, gdyby Connery był na pokładzie.
Tak naprawdę sukces filmu w dużej mierze zależy od Lazenby’ego – prawdopodobnie z powodu względnego braku doświadczenia aktora, gdy został zatrudniony, jego Bond czuje się mniej pewny siebie i mniej niepokonany niż jego poprzednik, co czyni go idealnym głównym bohaterem tego filmu – przygody, w której 007 zakochuje się, odchodzi na emeryturę, a następnie ponosi oszałamiającą osobistą stratę.
Żywy, szczery zwrot ze strony Rigga czyni ją idealnym partnerem ekranowym w roli Tracy, podczas gdy muskularny Blofeld w wykonaniu Telly Savalas jest idealnym wrogiem do zmierzenia się z tajnym agentem Lazenby’ego.
Wymowne jest to, że chcąc uczcić to, co najlepsze w twórczości Bonda, aby uczcić odejście Daniela Craiga, franczyza zwróciła się ku temu filmowi, w którym „Nie czas umierać” skupia się na konkretnych momentach i liniach dialogów, a nawet masowo odwołuje się do „Mamy cały czas świata” Louisa Armstronga.
Daleki od porażki „W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości” jest teraz filmem o Bondzie, który można pobić.
Odwiedź nasze centrum Filmy, aby uzyskać więcej aktualności, wywiadów i artykułów, lub znajdź coś do obejrzenia w naszym Przewodniku telewizyjnym.