*Uwaga: zawiera drobne spoilery ze wszystkich sześciu odcinków trzeciego sezonu Blue Lights*
Od debiutu w 2023 r. firma Blue Lights wyróżnia się na zatłoczonym rynku. Chociaż mocne dramaty policyjne mogły ostatnio ustąpić miejsca bardziej kameralnym kryminałom na ekranie, w obecnym krajobrazie telewizji nadal znajduje się wiele tych pierwszych.
Powody, dla których Blue Lights wyróżniało się na tle innych, są dwojakie – po pierwsze, jest to wyczucie miejsca i prawdziwa autentyczność otaczająca przedstawienie policji w Belfaście.
Drugą sprawą były postacie i ich dynamika interpersonalna. Powołany do życia zręcznie przez niezwykle utalentowanego rzucać , te postacie wydawały się w pełni rozwinięte i rozpoznawalne z rzeczywistości, a ich relacje – czy to przyjazne, czy romantyczne – były czymś, w co naprawdę mogliśmy uwierzyć.
Teraz, w trzecim sezonie, wszystkie te rzeczy są nadal aktualne. W rzeczywistości pod wieloma względami są one ulepszane. Znamy teraz bohaterów lepiej niż kiedykolwiek, więc troszczmy się o nich bardziej, abyśmy mogli znaleźć się w większej liczbie sytuacji, o których wiemy, że są dla nich indywidualnym wyzwaniem.
Wspaniale jest widzieć ich ponownie na naszych ekranach, jak toczą dobrą walkę i pomagają chronić pokój, jedna sprawa na raz.
Siân Brooke jako Grace Ellis i Martin McCann jako Stevie Neill w „Niebieskich światłach”. Telewizja BBC/Two Cities
Jednak oglądając trzecią odsłonę programu, nie mogłem nie zauważyć, że coś jest nie tak. Nie było to nic istotnego i nie spowodowało, że nowych odcinków w żaden sposób nie dało się oglądać. W rzeczywistości są one nadal o wiele lepsze niż wiele seriali emitowanych obecnie w telewizji.
Mimo to jest to problem, który wciąż sprawia wrażenie, jakby się wyłaniał, który w miarę kontynuacji serii może przerodzić się w coraz większe szkody – i jest to po prostu problem nadmiernego upchania.
Kiedy wystartowało Blue Lights, mieliśmy trzech głównych bohaterów – Grace Siân Brooke, Annie Katherine Devlin i Tommy’ego Nathana Braniffa.
Jasne, Stevie Martina McCanna zawsze odgrywał ważną rolę, podobnie jak Helen Joanne Crawford i Sandra Andi Osho. Zawsze było kilka silnych postaci drugoplanowych i to właśnie dynamika grupy była jedną z kluczowych zalet.
Jednak powodem, dla którego ta trójka tak mocno umocniła swoją pozycję w roli naszych potencjalnych klientów, był fakt, że wszyscy byli nowicjuszami rozpoczynającymi swoją podróż. Mieli wspólne doświadczenie, wspólny cel, a my, ich oczami, na nowo wkraczaliśmy w ten świat.
Michael Smiley jako Colly w sezonie 3 Blue Lights. Telewizja BBC/Two Cities
W miarę rozwoju serii w naturalny sposób wtapiali się w zespół, co oznacza, że inne postacie zyskały na znaczeniu wraz z nimi. Po drodze zyskaliśmy także nowe ważne postacie, takie jak Shane Franka Blake’a i Aisling Dearbháile McKinney, a sezon 3 przedstawia Michaela Smileya jako kolejną kluczową postać, Paula „Colly” Collinsa.
W pewnym sensie im więcej, tym weselej. Wszystkie te postacie mają coś nowego do dodania i zapewniają dodatkowe perspektywy, które pomagają uszczegółowić świat serialu.
Jednak od sezonu 3 jasne jest, że twórcy Declan Lawn i Adam Patterson chcą zapewnić każdemu z nich istotne historie i tu zaczyna się pojawiać problem.
Każdy sezon ma tylko sześć odcinków do wypełnienia, a Lawn i Patterson mają sześć godzin na opowiedzenie swoich historii. W sezonie 3 można zauważyć, że przepychają się one ze względu na czas, uwagę i wagę, co pogarsza się wraz ze skłonnością do mroczniejszego, bardziej zaangażowanego emocjonalnie opowiadania historii.
Katherine Devlin jako Annie Conlon w sezonie 3 Blue Lights. Telewizja BBC/Two Cities
Podczas rozmowy z Bargelheuser.de Devlin zauważyła, że w tym sezonie pojawia się kilka „naprawdę ciężkich tematów” i „naprawdę, naprawdę ciężkich scen” i nie myli się.
Szczególnie historia Annie jest tym razem rozdzierająca serce i została wspaniale przedstawiona przez Devlina, ale wszystkie one przechodzą przez wyżymaczkę. Fabuła Grace jest poruszająca, surowa i osobista, podobnie jak historia Aisling i Tommy'ego. To tylko kilka z całego gobelinu, który nieco pęka w szwach.
Oczywiście serial chce mieć ciastko i zjeść ciastko. To, że porusza cięższe tematy, a jest ich wiele, nie oznacza, że nie chce mieć całkiem nowego złoczyńcy granego przez Cathy Tyson, mnóstwa nawiązań do poprzednich sezonów, chwil beztroskich przekomarzań i szerszej fabuły przygotowującej elementy na sezon 4.
Wszystko to jest dobre i właściwe – tak naprawdę przydałoby się więcej tych wszystkich ostatnich elementów. Niestety, równowaga nadal wydaje się nieco przesunięta w stronę mroczniejszych historii i bardziej bombastycznych momentów, co oznacza, że tym razem raczej brakuje spokojniejszych i lżejszych momentów między bohaterami.
Może to sprawić, że sezon jako całość będzie nieco ponury i przytłaczający, pełen sporów, emocji i bólu serca płynącego ze wszystkich stron.
Deklaracja McKinneya o snach w niebieskim świetle. BBC
Jeśli chodzi o bardziej dynamiczne i oparte na fabule elementy serialu, nie można oprzeć się wrażeniu, że jego dwusezonowa wznowienie miało tutaj wpływ.
Pod koniec sezonu niektóre elementy historii są już gotowe, ale jest tak wiele dokuczań dotyczących przyszłości i tego, co będzie dalej, że łatwo stracić rachubę.
Wygląda na to, że Lawn i Patterson postanowili wykorzystać dodatkowy czas, jaki im teraz przysługuje, i ustalić więcej rzeczy, niż chcą lub mogą w tym momencie zająć się. Zawsze wydaje się to ryzykownym posunięciem, ponieważ nigdy nie chcesz, aby cały sezon telewizyjny wydawał się tylko połową całości i zapowiedź czegoś innego, co dopiero nadejdzie.
Blue Lights nigdy nie pozwala sobie na tak daleko, ale jeśli pod koniec finału będziesz drapać się po głowie i w satysfakcjonujący sposób sprawdzić, ile wątków pozostało uruchomionych, a ile zostało w pełni zakończonych, nie będziesz jedyny.
Frank Blake jako Shane Bradley i Nathan Braniff jako Tommy Foster w „Błękitnych światłach”. Telewizja BBC/Two Cities
Kiedy skończysz oglądać sezon 3, trudno nie spojrzeć wstecz na zdecydowaną większość poszczególnych scen, poszczególnych podróży postaci i poszczególnych historii i poczuć, że oglądałeś wspaniały dramat.
Obsada jest jak zawsze znakomita, a scenariusze, w jakie wcielają się bohaterowie, pozostają głęboko wciągające.
Jednakże, biorąc pod uwagę całość, sam sezon wydaje się nieco zawiły, nieco niechlujny, a czasami przytłaczający. Zaczął pojawiać się brak równowagi, zarówno strukturalnej, jak i tonalnej.
Nie jest to nic, czego nie da się łatwo naprawić, ale w miarę jak seria się rozwija i rozszerza, jest to coś, co może łatwo wymknąć się spod kontroli i sprowadzić Blue Lights na manowce od fenomenalnego i intensywnie oglądanego dramatu, jakim był na początku.
Sezon 3 Blue Lights można obejrzeć w całości BBC iPlayer teraz i emitowany co tydzień w poniedziałki w BBC One.