Po obejrzeniu retrohorroru o wyścigu z czasem The Black Phone (2022) możesz się zastanawiać, jak możliwa jest kontynuacja. Płodny, zamaskowany zabójca dzieci Ethana Hawke’a, Grabber, został wysłany przez najnowszą nastoletnią ofiarę Finneya (Mason Thames) dzięki nadprzyrodzonej pomocy linii telefonicznej do duchów zmarłych, umieszczonej w dźwiękoszczelnej piwnicy chłopca.
Jeśli jednak chodzi o filmowe potwory i celuloidowych seryjnych morderców, ciężko powstrzymać dobrego diabła, zwłaszcza jeśli niskobudżetowy film jest hitem kasowym (ponad 160 milionów dolarów na całym świecie).
W końcu slasherowe wybryki takich artystów jak Michael Myers (Halloween), Jason Vorhees (Piątek 13t), Freddy Krueger (Koszmar z ulicy Wiązów) i Ghostface (Krzyk) zaowocowały lukratywnymi, długotrwałymi franczyzami, choć przy malejących krytycznych zyskach.
Jednak scenarzysta/reżyser Scott Derrickson i współscenarzysta C. Robert Cargill podnieśli stawkę nadprzyrodzonych szans na kontynuację z upiorną i krwawą pewnością siebie. Osiągają to, wyciągając bohaterów oryginalnego filmu (i obsadę) z przedmieść małego miasteczka i umieszczając ich w odizolowanym, dotkniętym przez zamieć chrześcijańskim obozie młodzieżowym, gdzie chłopcy zniknęli w tajemniczy sposób w latach pięćdziesiątych.
Jest rok 1982, cztery lata po tym, jak Finney uciekł przed kolejną ponurą statystyką, ale te doświadczenia pozostawiły go po traumie i skłonności do przemocy, podobnie jak jego ojciec alkoholik (Jeremy Davies) po samobójstwie matki Finneya. Tymczasem młodsza siostra Gwen (Madeleine McGraw), której sny pomogły ocalić jej rodzeństwo w 1978 roku, swoje zdolności parapsychiczne (odziedziczone po mamie) uważa za bardziej przekleństwo niż dar i lunatykuje po mieście, nie wiedząc, co jest prawdziwe – koszmar czy prorocza wizja.
Mason Thames i Ethan Hawke w Czarnym telefonie 2 Uniwersalny
Rzeczywiście, to sen o zamarzniętym jeziorze – i jego okaleczonych, widmowych mieszkańcach – inspiruje Gwen, Ernesto (młodszego brata ofiary Grabbera) i Finneya – odrętwiającego się paleniem trawki w nadziei, że przestanie odbierać telefony z zewnątrz – do udania się do obozu Alpine Lake.
Jednak na miejscu cała trójka zostaje zasypana śniegiem z kierownikiem obozu Armando (Demián Bechir), jego siostrzenicą Mustangiem (Arianna Rivas) i kilkoma oddanymi chrześcijańskimi pomocnikami, którzy nie przyjmują przesadnie przekleństw tyrad Gwen (przezabawny tonik na coraz bardziej przytłaczającą atmosferę).
To właśnie wtedy pozagrobowe zło Łapacza (Ethan Hawke, z powrotem za maską) zaczyna podnosić swą obrzydliwą głowę, generując krwawe konsekwencje w prawdziwym świecie, szczególnie dla Gwen – obecnie głównej ofiary zabójcy – która odkrywa, że zranienie się podczas snu nie chroni przed rzeczywistymi krzywdami.
Oczywiście fani horrorów dostrzegą aluzje do wszelkiego rodzaju horrorów, niezależnie od tego, czy będzie to Freddy Krueger, Piątek 13t, Poltergeist czy Lśnienie. Ale Derrickson porusza się tutaj po swoim własnym, przerażającym rytmie, wspierany przez Thamesa i McGrawa, którzy dosłownie wczuli się w swoje role i dają emocjonujące kreacje, walcząc o przepracowanie własnego niepokoju, niezależnie od tego, czy jest to wina Finneya, który przeżył, czy strach Gwen, że skończy jak jej matka, cały czas próbując przetrwać nikczemne, zawsze zabójcze ataki telekinetyczne Grabbera.
Pierwszy Czarny telefon był horrorem o seryjnych mordercach z pobocznym wątkiem nadprzyrodzonym, ale ta porywająca kontynuacja obejmuje także zjawiska paranormalne i makabryczne w całej ich krwawej chwale. Tymczasem sekwencje snów, pozornie nakręcone na kiepskiej taśmie filmowej z lat 70. i przywołujące na myśl mrożący krew w żyłach mrożący krew w żyłach film Derricksona Sinister z 2012 roku, emanują niepokojącą groźbą i dostarczają solidnych jump-scarów.
Black Phone 2 można już oglądać w brytyjskich kinach.