Russella Crowe’a I Ridleya Scotta współpraca niemal w całości ogranicza się do jednej dekady: pierwszej dekady XXI wieku. Pierwsze cztery z tych wspólnie nakręconych filmów ukazały się w latach 2000–2008, a piąty (i jak dotąd ostatni) ukazał się w 2010 roku. Crowe'a można śmiało nazwać jednym z najbardziej znanych współpracowników Scotta, chociaż aktor, który faktycznie pojawił się w większości filmów Ridleya Scotta, to żona Scotta, Giannina Facio (co prawda większość z nich to mniejsze role lub epizody w porównaniu z głównymi rolami Russella Crowe'a).
W każdym razie, ponieważ mowa tutaj o Ridleyu Scottie, poniższe filmy rzeczywiście różnią się jakością w dość zauważalnym stopniu, ale być może tak właśnie się dzieje, gdy ktoś publikuje filmy tak regularnie jak Scott. Wszyscy są gwiazdami Russella Crowe'a i są dość zróżnicowani, jeśli chodzi o gatunki , zbyt. Poniżej znajduje się lista pięciu kolaboracji Scotta Crowe’a, zaczynając od filmu, którego bardzo można uniknąć, a kończąc na co najmniej jednym klasyku wszechczasów.
5 „Robin Hood” (2010)
W rolach głównych: Russell Crowe, Cate Blanchett, Max von Sydow
Robin Hood (Russell Crowe) wraz z legionem łuczników w filmie „Robin Hood” (2010).
Zdjęcie za pośrednictwem Universal Pictures
W panteon filmów Ridleya Scotta , Robin Hooda jest niestety jednym z najgorszych i szkoda byłoby, gdyby był to jego ostatni film, w którym współpracował z Russellem Crowe. Jest dokładnie tym, czego można się spodziewać: kolejnym kinowym podejściem do tytułowej legendarnej postaci, w którym Crowe z technicznego punktu widzenia nie jest strasznym wyborem na główną rolę, ale też nie jest świetnym wyborem. Chociaż Crowe jest prawdopodobnie ogólnie lepszym aktorem niż Kevina Costnera , może lepiej będzie, jeśli pozostaniesz przy tym drugim Robin Hooda film (i nawet ten jest daleki od doskonałości).
Ridleya Scotta I Russella Crowe’a doing this might've made sense on paper, because their first collaboration was indeed an zabawna i udana, staroświecka akcja/epopeja ustawione dawno temu. W tej wersji można znaleźć także niezwykle imponującą obsadę Robin Hooda , a film jako całość z pewnością nie wygląda na tandetny… ale kończy się to dziwnym brakiem pasji w całości. W najlepszych momentach (a jest ich niewiele) wydaje się po prostu użyteczny, zamiast tego, w większości, oglądanie go jest dziwnie nudne . A nuda nie jest czymś, czego oczekuje się od filmu trwającego prawie dwie i pół godziny.